Kaplica św. Anny (Chełmsko Śląskie)

Niecałe 2 kilometry na wschód od Chełmska Śląskiego, na zboczu góry Róg, stoi na uboczu kościółek (50°40′23.5″N 16°05′24.5″E). Jest to kaplica św. Anny – dawniej miejsce pielgrzymkowe jak wiele w tej okolicy, gdyż znajduje się na dawnych terenach związanych z opactwem w Krzeszowie.

Obecny kształt kaplicy pochodzi z początków XVIII-wieku, choć mówi się, że początki kultu pielgrzymek do tego miejsca miały miejsce już sto lat wcześniej, więc zapewne pierwsza kaplica mogła tutaj już być od XVII wieku.

źródło fotografii: dolny-slask.org.pl

Najstarsza mapa, którą znajduję, gdzie kaplica została naniesiona pochodzi z 1750 roku:

źródło mapy: iip.bu.uni.wroc.pl


Pierwszy raz przy tej kaplicy byłem w 2014 roku, napisałem nawet o tym krótko na blogu. Ten wpis zastępuje i uzupełnia stary wpis o kaplicy, w którym wtedy zamieściłem tylko kilka zdjęć: sprzed kaplicy…

… odremontowanego w 1987 roku wnętrza (po II wojnie światowej kaplica niszczała)…

… stacji drogi krzyżowej umieszczonych wokół kaplicy…

… oraz stojącego przy kaplicy domku pustelnika.


Przed kaplicą św. Anny koło Chełmska Śląskiego pojawiam się ponowie w 2018 roku. Miałem tu być na chwilę, ale burza (a nawet dwie) z oberwaniem chmury zatrzymała mnie w przedsionku kaplicy na dobre półtorej godziny. Korzystając z przerw pomiędzy kolejnymi ulewami poznałem dokładnie całe najbliższe otoczenie. 🙂

Przed kaplicą stoi krzyż.

Na cokole krzyża niemiecki napis: „Ojcze w ręce Twoje powierzam Ducha mego

Na drugiej stronie cokołu krzyża wykuto nazwiska fundatorów oraz datę postawienia krzyża – 1879 rok.

Nad wejściem do kaplicy umieszczono datę 1890…

… natomiast w samym przedsionku kaplicy nad wejściem do kościoła widnieje data 1722 – jest to najstarsza z dat, którą wypatrzyłem, zapewne jest to rok zakończenia budowy kaplicy w obecnym kształcie.

W 1818 roku dobudowano z boku kościółka kapliczkę z Pietą.

Natomiast z tyłu kościoła, na zewnętrznej ścianie prezbiterium wmurowana jest figurka. Domyślam się, że to pewnie figura św. Anny.

I jeszcze ostatnia z dat w najbliższym sąsiedztwie kaplicy – rok 1818 nad wejściem do domku pustelnika.


Przeszła pierwsza burza i mogę w końcu wychylić nosa na dłużej z przedsionka kaplicy. Udaję się w miejsce, które znajduje się około 100 metrów za kaplicą. Jest tam źródło, którego woda wg opisów ma leczyć choroby płuc. Owe źródło jest zaznaczone na jednej z przedwojennych map.

źródło mapy: amzp.pl

Za kaplicą w stronę źródła prowadzi wydeptana ścieżka, co pokazuje, że miejsce jest znane tym co tutaj byli. Ścieżka kończy się przed kamienną prostokątną cembrowiną.

Po ulewie woda w cembrowinie jest mętna, więc zdrowotne właściwości wody sobie odpuszczam. Zresztą nie po to tu przyszedłem. A poza tym to jeszcze nie jest właściwe źródło 🙂

Patrząc uważnie widać, że do cembrowiny woda dopływa małym potoczkiem. Idąc w górę potoczku (tutaj już brak wydeptanej ścieżki…) po krótkiej chwili dochodzi się do tego właściwego źródła (50°40’28.5″N, 16°5’31.5″E).

Źródło obmurowane jest kamiennymi blokami. A wypływająca woda czyściutka, więc czym prędzej kosztuję ją dla zdrowotności 😉

To co najbardziej mnie interesuje znajduje się wewnątrz obmurowanego źródła. Musiałem się trochę nagimnastykować bo miejsca jest naprawdę niewiele, żeby spojrzeć do środka. Na dwóch blokach kamiennych w środku widać wykute inskrypcje.

Na kamiennym bloku po prawej stronie wykuto „H PL 1867”.

Natomiast kamienny blok po lewej ma wykuty monogram „HGN” oraz słabo widoczną datę: 1700

 

Wg mnie ta wykuta data 1700 na kamiennym obmurowaniu źródełka może potwierdzać przypuszczenia że kult pielgrzymkowy do tego miejsca odbywał się wcześniej niż wybudowanie kaplicy w obecnym kształcie w 1721 roku.

 

Kiedy tak sobie myślałem przed źródełkiem o początkach kaplicy św. Anny nadeszła druga burza. Został mi bieg z powrotem do przedsionka kaplicy i przymusowy postój na kolejne pół godziny. 🙂


 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Kozí kameny – Hohenstein

Kozí kameny czyli Kozie kamienie to najwyższa kulminacja (632m n.p.m.) ponad kilometrowej długości grupy skalnej zwanej Čížkovy kameny w Górach Jastrzębich. Byłem w tej okolicy w 2017 roku, od tego czasu otrzymuję i odnajduję kilka informacji na temat tego miejsca. Informacje są na tyle ciekawe, że muszę je koniecznie sprawdzić. Powracam więc ponownie na Kozie Kamienie w 2018 robiąc sobie krótki przedwieczorny spacer.

 


Perníková chaloupka

Startuję na Kozie Kamienie zielonym szlakiem z osady Lhota. Mniej więcej w połowie drogi mijam na rozdrożu dróg Piernikową Chałupkę (50°34’17.0″N, 15°59’9.0″E).

Obecny stan chatki jest mocno opłakany. Wnętrze zdewastowane, piec zdemontowany, brak okien oraz drzwi. Właściwie, to nie nadaje się już ona do przenocowania. 😦


Hohenstein

Hohenstein to największa skała na Kozich kamieniach (50°34’5.446″N, 15°58’55.675″E).

Skała Hohenstein była w linii dawnej granicy dóbr, obecnie przebiega tutaj granica administracyjna.

źródło mapy: geoportal.gov.cz

Linię dawnej granicy dóbr pokazują wykute znaki graniczne w postaci krzyża na ścianach skały. Takich znaków znalazłem na skale aż trzy.

Dostaję jakiś czas temu wiadomość, że na tej skale znajduje się znak graniczny z wyrytymi literami ‚M D’, który wg niektórych historyków może oznaczać datę w zapisie rzymskim, czyli rok 1500. Jeśli ta interpretacja byłaby prawdą, to byłby to najstarszy znany mi datowany znak graniczny w całych Sudetach.

Niestety wejście na tę skałę w pojedynkę jest dla mnie niemożliwością. Muszę ograniczyć się do tego co widzę na skale od dołu. A z tego miejsca żadnego  wyrytego ‚M D’ nie widzę. 😦

Na zdjęciu, które zrobiłem w 2017 roku zaciekawił mnie jeden ryt na skale. Wyglądał jak data 1559. Ze zdjęcia nie mogłem jednak tego jednoznacznie wywnioskować.

W 2018 roku robię zdjęcie rytu teleobiektywem – chyba to jednak nie data (wygląda raczej na monogram „S J 9”), ale ciągle nie jestem w 100 procentach przekonany, gdyż w górach Jastrzębich niedaleko są dwa miejsca, gdzie znajdują się dwa kamienie graniczne z datą 1559, więc obecność takiej daty na Hohenstein nie byłaby przypadkowa…

Zostawiam skałę ‚Hohenstein’ w spokoju i rozglądam się w jej najbliższym otoczeniu. Na jednym z głazów koło skały znajduje się wykuta ‚pamiątka’ z 1923 roku.

Kilka metrów dalej pozostałość po kolejnej ‚naskalnej pamiątce’. Na ścianie niewielkiej skały widać zarysy tablicy ze skutym napisem.

Owa tablica to pozostałość niechlubnych czasów III Rzeszy.

W tablicy wykuty był przez nazistów tekst. Zachowała się fotografia z jego treścią:


źródło fotografii: ceskatelevize.cz

Tekst był wykuty w postaci ciągów znaków runicznych. Kształt znaków pokazuje, że były to tzw. runy celtyckie. Zaciekawiony spróbowałem je przetłumaczyć. Oto treść napisu:

Odnajduję jeszcze w rogu skutej tablicy ślad w postaci monogramu „GW 1946” – może to oznaczać, że zlikwidowano napisy krótko po wojnie.


Czytałem jeszcze o jednej ciekawostce ukrytej ponoć gdzieś pośród skał na Kozich Kamieniach. Niestety nie udało mi się jej zlokalizować pomimo prawie godzinnych poszukiwań. 😦 Oto jej zdjęcie znalezione w internecie – może ‚ktokolwiek widział, ktokolwiek wie’?


źródło fotografii: trutnovinky.cz


Kozie Kamienie nie oferują za dużo widoków na okolicę. Na wschodzie widać tylko bliski Markoušovicky hřeben z wieżą widokową.

Natomiast w kierunku północno-zachodnim mała ‚przebitka’ na część Karkonoszy z Czarną Górą.

Obserwuję więc na koniec pobytu na Kozich kamieniach zachód słońca.

Nie udało się odnaleźć większości ciekawostek, które chciałem zobaczyc na Kozich Kamieniach, ale nie narzekam. Zawsze to okazja by tu kiedyś powrócić.


Informacje zawarte we wpisie w żaden sposób nie stanowią jakiegokolwiek wyrażania poglądów autora bloga a ich przedstawienie ma charakter ciekawostki historycznej.


 

Smreczyna

Smreczyna to wieś leżąca na południu Kotliny Kłodzkiej w Wysoczyźnie Międzylesia przy drodze krajowej nr 33. Robię sobie tutaj postój, gdyż chcę odwiedzić jedno zapomniane miejsce znajdujące się w lesie przy wiosce. Parkuję na poboczu, po wyjściu z samochodu widoczki ‚sielskie-anielskie’ 😉

Zanim udam się w las, idę jeszcze zobaczyć stojącą przy drodze barokową grupę figuralną z XVIII wieku, która składała się z trzech rzeźb: piety i po jej obu stronach dwóch postaci: św. Jana Ewangelisty oraz Marii Magdaleny.

Pełen opis tego pomnika jest niestety w czasie przeszłym, gdyż figury św. Jana obecnie juz nie ma. Został tylko postument 😦

Tak wyglądała grupa figuralna w 1985 roku:

autor zdjęcia: Marek Kledzik

Znalazłem zdjęcie w internecie jeszcze z kompletem figur, które datowane jest na 2008-2010 rok. Nie przeczytałem nigdzie co było przyczyną zniknięcia figury, ale obawiam się że chyba po prostu została skradziona.

źródło zdjęcia: fotopolska.eu


Zapomnianym miejscem, które mnie interesuje jest położony około 1 kilometra na wschód od wsi Smreczyna, niewielki kamieniołom (50°07’44.5″N, 16°40’44.5″E)


źródło mapy: amzp.pl

Kamieniołom ten jest nieczynny od dziesięcioleci, został on zaznaczony na mapie turystycznej:

źródło mapy: Sygnatura

Kamieniołom nie był duży. Jego ślad na mapie cieniowanej terenu pokazuje, że ściana kamieniołomu miala 40-50 metrów szerokości.


źródło mapy: geoportal.gov.pl

Po dotarciu na miejsce widzę, że faktycznie kamieniołom był niewielki – wysokość skalnej ściany to raptem kilka metrów.

Dotarcie od leśnej drogi pod ścianę kamieniołomu okazuje się małym wyzwaniem – ilość zielska i chaszczy jest przerażająca. Zaczynam się zastanawiać, czy w ogólę odnajdę ciekawostkę, która ponoć znajduje się tutaj na skale.

Po ciężkich bojach z chaszczami zauważam miejsce, dla którego zdecydowałem się przyjśc tutaj i walczyć z roślinnością…

… na jednej ze skał na ścianie kamieniołomu w Smreczynie ktoś wykuł rysunek. 🙂

Co ten ryt miałby przedstawiać oraz kiedy on powstał – tego nie wiem. Ale spodobał mi się 🙂 Przypuszczam, że podobnie jak ‚rysunki’ na skałach w kamieniołomie nad Studzienną w Górach Stołowych, tak i ten jest ‚dziełem sztuki’ jakiegoś kamieniarza z kamieniołomu wykonanym podczas odpoczynku od pracy.

 


 

Dwudziesty czwarty kilometr drogi krajowej numer 8

Nie spodziewałem się, że spotkanie 9 czerwca 2018 roku i poznanie osobiście Pana Marka, z którym korespondowałem od kilku miesięcy zakończy się tak spektakularnym wydarzeniem, które zapamiętam do końca życia. Ale po kolei.


Grudzień 2017 roku

Kontaktuje się ze mną przez maila Pan Marek, którego artykuł z 1991 roku zacytowałem w jednym z wpisów. Okazuje się, że chodzę tymi samymi ścieżkami co Pan Marek, tylko że jakieś… trzydzieści lat później, jak nie więcej 🙂 Pan Marek podsyła mi fotografie zrobione przed laty, zdjęcia są dziś już tak unikalne, że proszę o zgodę na publikację ich na blogu. Owe zdjęcia można obecnie znaleźć w wielu moich wpisach.

 

Od Pana Marka dowiaduję się, że data ‚1574’ wykuta na głazie leżącym przy drodze Hugona, którą to datę do dzisiaj uważam za najstarszą mi znaną na znaku granicznym w polskiej części Sudetów, nie była na tych terenach jedyna.

Identyczna data ‚1574’ była wykuta na słupie granicznym, który stał w tej samej okolicy: przy szosie na granicy lasu (koło tzw. Szubienicznych Domów [„Galgenberghauser”]) w dzisiejszych granicach administracyjnych miejscowości Szczytna. Pan Marek podsyła mi zdjęcie tego słupa zrobione jeszcze w XX wieku oraz informację, że pewnego razu ten słup graniczny zniknął i co najmniej od kilku lat jest zaginiony…

autor zdjęcia: Marek Kledzik


29 grudnia 2017

Miejsce, gdzie stał słup graniczny znajdowało się w punkcie trójstyku granic dóbr, zaznaczonych na przedwojennej mapie.

źródło mapy: amzp.pl

Dzisiaj to miejsce jest na poboczu drogi krajowej nr 8, na jej dwudziestym czwartym kilometrze, a dokładniej – pikietaż 23,45km.

Pod koniec grudnia 2017 roku akurat tędy przejeżdżam, robię więc krótki rekonesans jak obecnie wygląda miejsce gdzie stał dawniej słup graniczny. Zaciekawia mnie wtedy pewien zarys, który zauważam w miejscu odsłoniętym przez korzenie powalonego przez wichurę drzewa. Niestety, zimowa pora czyli zmrożona gleba oraz brak jakichkolwiek ‚pomocy naukowych’ w stylu łopatka uniemożliwia mi sprawdzenie co to może być. Dodatkowo zniechęcają niesamowite, nawet jak na grudzień chaszcze.  Co mi się rzadko zdarza, nie zrobiłem wtedy nawet ani jednego zdjęcia. Szczerze mówiąc, odłożyłem ten temat ‚na półkę’ bez większej ochoty sprawdzenia tego w przyszłości.


9 czerwca 2018

Spotykam się w Batorowie z Panem Markiem. Wśród wielu tematów, które omawiamy pada również ten odnośnie zaginionego słupa granicznego z datą 1574. Mówię o swoich obserwacjach z grudnia. Postanawiamy, że z ciekawości pojedziemy to sprawdzić. W międzyczasie Pan Marek kontaktuje się ze swoim znajomym ze Szczytnej – panem Marianem, autorem artykułów dotyczących dziejów regionu i Szczytnej. Pan Marian okazuje się, że również był w miejscu po dawnym słupie granicznym i ma identyczne spostrzeżenia jak ja (!).

Jedziemy w trójkę na miejsce. Dół powstały po korzeniach powalonego drzewa jest niezmieniony od mojego grudniowego rekonesansu.

Tym razem jest jednak możliwość przyjrzenia się dokładniej wystającemu zarysowi ‚czegoś’ co wygląda na kamienny blok.

W ruch idzie łopata. Powoli odsłania się kamienny regularny kształt. Po oczyszczeniu jednej ze ścian… :

Na słupie widnieje wyraźnie wykuta data ‚1574’. Identyczna jak na zdjęciu sprzed lat. Zresztą potwierdza to autor zdjęcia Pan Marek, który przecież jest na miejscu 🙂

Odnaleziony słup graniczny stawiamy ponownie tam, gdzie znajdował się przez ponad cztery stulecia.

 

Tym sposobem przepiękna Ziemia Kłodzka, której historia granic jest długa i skomplikowana ponownie ma swój mały diament – kamienny świadek dawnych czasów sięgających końca XVI wieku. Ponieważ w odróżnieniu od głazu z wykutą identyczną datą przy drodze Hugona w tym przypadku jest to kamienny słup mogę więc napisać:

Jest to najstarszy znany mi na terenie polskich Sudetów słup graniczny z wykutą datą -1574!

 

W związku z tym, że na słupie jest wykuta data starsza niż 300 lat, trafia on na listę do mojego zestawienia „Na kamieniach i skałach – wehikuł czasu„.


Post Scriptum

Podejrzewałem, że prawdopodobną przyczyną ‚zniknięcia’ tego słupa granicznego mogła być przeprowadzona przebudowa drogi krajowej numer 8, kiedy nieświadomi drogowcy, bądź budowlańcy podczas poszerzania pobocza mogli przewrócić i zasypać ten słup. Otrzymałem jednak informację, że powodem mogła być wichura kilka lat temu, która powaliła kilka drzew a korzenie jednego z nich podczas upadku drzewa przewróciły słup, który  wpadł do dołu po korzeniach i został przysypany ziemią. Taki przebieg zdarzeń (wichura) uwiarygodnia ułożenie słupa podczas jego odkopania i znalezienia.

Fajnie jest mieć trochę szczęścia i móc skreślić słowo ‚zaginiony’ w tym przypadku 🙂

A przede wszystkim cudownie było poznać osoby, które mają tę samą pasję co ja, pomimo że mieszkamy na trzech różnych krańcach Polski. Dziękuję Panom Markowi i Marianowi za tę wspólną akcję, którą jak napisałem nie zapomnę do końca życia.


Topograficzne porządki… – Wysoczyzna Miedzylesia

Czytający mojego bloga od dłuższego czasu być może pamiętają moją batalię rozpoczętą w 2013 roku, czy podawane szczyty w niektórych pasmach górskich Sudetów są faktycznie najwyższymi w swoim regionie. Moje obserwacje podsumowywałem w jednym wpisie – „Topograficzne porządki najwyższych wierzchołków mezoregionów Sudetów„.

Po trzech latach całkowitego braku aktywności w obszarze ‚topograficznych porządków’ wracam do tematu 🙂 Korzystając z faktu pobytu na południowym krańcu Ziemi Kłodzkiej przypominam sobie, że nie sprawdzałem jeszcze praktycznie moich wątpliwości odnośnie powszechnie uważanego najwyższego punktu Kotliny Kłodzkiej, a dokładniej Wysoczyzny Międzylesia wchodzącej w skład tejże kotliny. Pora więc na…


Topograficzne porządki… – Wysoczyzna Miedzylesia

Na listę Korony Sudetów Polskich jako najwyższy punkt Kotliny Kłodzkiej (po polskiej stronie) wpisane zostało wzgórze Sikornik znajdujące się na południe od miejscowości Międzylesie. Wysokość tego wzgórza podawana na mapach topograficznych wynosi 549,9m n.p.m.

Około 1.5 kilometra na wschód od wzgórza Sikornik znajduje się bezimienne wzniesienie (samo miejsce nazywane jest Trzy Dworki). Na mapie topograficznej oznaczona jest kota wysokościowa tego wzniesienia z napisaną wysokością 557m n.p.m. Owo wzniesienie bez nazwy należy do Wysoczyzny Międzylesia a to oznacza że jest ono wyższe od wzgórza Sikornik wg mapy o 8 metrów.

Koniecznie muszę zweryfikować czy to prawda 🙂

źródło mapy: geoportal.gov.pl

Oto wzgórze Sikornik, które zostało zaliczone do Korony Sudetów Polskich, widziane od wschodu. Nie zdobywałem tego szczytu od 5 lat i na pewno nie od tej strony  😀

Na wierzchołku Sikornika (50°08’05.0″N, 16°40’40.5″E) nic się nie zmieniło od mojej ostatniej wizyty – widać pozostałości fundamentów wieży triangulacyjnej oraz reper.

Tym razem stawiam mój wysokościomierz barometryczny na reperze. Przy okazji czekania na wynik pomiaru wysokości podziwiam widok z Sikornika w stronę Masywu Śnieżnika w oddali.

Odczytany pomiar wysokości wzgórza Sikornik wyniósł 546m n.p.m.


Pora na drugie wzniesienie oddalone o 1.5 kilometra. Od Sikornika prowadzi w jego pobliże szeroka szutrowa droga.

Mniej więcej w połowie drogi mijam miejsce zwane Trzy Dworki (Dreihöfe). Przed drugą wojną światową znajdował się tutaj przysiółek.

źródło mapy:amzp.pl

Po nieistniejącym dzisiaj przysiółku ostał się dość spory sad z charakterystycznie powyginanymi drzewami owocowymi posadzonymi w równiutkich rzędach.

Eksplorację okolic Trzech Dworków zostawiam sobie na kiedy indziej – upał zaczyna być nie do zniesienia.

Docieram na miejsce oznaczone na mapie topograficznej jako wyższe od wzgórza Sikornik. Okazuje się to być spora łąka, z której nawet jest widok w kierunku góry Jeřáb.

Wybieram najwyższy punkt na tej łące (50°08’03.0″N, 16°41’50.0″E). Stawiam wysokościomierz na ziemi i czekam na pomiar. Otrzymany wynik – 558m n.p.m.

Różnica wysokości na korzyść bezimiennego wzgórza wynosi ponad 10 metrów. Pomiaru dokonałem amatorskim wysokościomierzem barometrycznym, ale różnica otrzymanych rezultatów pomiarów jest na tyle duża, że mogę przyjąc wiarygodne wnioski, które ze wzniesień jest wyższe.

W świetle powyższego:

Najwyższy punkt Wysoczyzny Międzylesia jest na wzniesieniu w pozycji GPS: (50°08’03.0″N, 16°41’50.0″E)

Co należało dowieść 🙂