Nad studánkou

„Nad studánkou” (Nad Źródłem) to nazwa dwukilometrowego pasa grzbietowego stoliwa w Zaworach – północno zachodniej części Gór Stołowych. Przedłużeniem tego grzbietu w kierunku północnym są tzw. Mieroszowskie Ściany.

źródło mapy: geoportal.gov.cz

Stoliwo „Nad studánkou” jest obecnie granicą administracyjną pomiędzy miejscowościami Vernéřovice oraz Teplice nad Metují. Owa granica dóbr istnieje od co najmniej XIX-wieku gdyż została ona zaznaczona na mapach katastralnych z 1840 roku.

źródło map: archivnimapy.cuzk.cz

Na tych mapach z XIX-wieku cały teren przylegający do granicy dóbr od wschodu został oznaczony jako należący do: „Benediktiner Stift Braunau” – czyli Klasztoru Benedyktynów w Broumowie.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Z map można wywnioskować, że grzbiet „Nad studánkou” był zachodnią granicą dóbr klasztornych opactwa w Broumowie. A skoro granica opactwa – to jest szansa, że zachowały się tutaj zakonne słupki graniczne.

Postanowiłem się więc tutaj wybrać i przejść grzbietem wzdłuż granicy dóbr. Muszę przyznać, że moje najśmielsze oczekiwania co do zobaczenia starych znaków granicznych opactwa broumowskiego zostały tutaj spełnione z nawiązką 🙂 O ile w pozostałych miejscach całej dawnej granicy opactwa (np. na jej północnej stronie) zachowały się jedynie pojedyncze kamienie graniczne, o tyle tutaj można się poczuć niczym ‚w muzeum kamieni granicznych na wolnym powietrzu’.

Nie wspomnę więc o tempie, w jakim przebyłem ten dwukilometrowy odcinek. 😉 Nie ze względu na trudność terenu ale własnie ze względu na postoje co chwila na udokumentowanie zachodniej granicznej linii dóbr opactwa broumowskiego.

Tak oto powstał opis dwóch kilometrów wędrówki grzbietem „Nad studánkou” z północy na południe:

 


Mapa katastralna zawiera sporo opisów znaków granicznych przy ówczesnej granicy z Prusami. Linia granicy jest zbieżna z dzisiejszym odcinkiem III/228 granicy polsko-czeskiej. Nie znajduje jednak na tym odcinku żadnych śladów starych oznaczeń granicznych.

 

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Ruszam więc na południe od granicznego słupka III/229. Jak widać na XIX-wiecznej mapie katastralnej początek tej granicy opisany został „FAB Stift Brau: 1754”. Znaki graniczne na mapie zostały ponumerowane cyframi rzymskimi od 2 do 50. Zapis numeracji nie jest jednak typowo rzymski – 40 zapisane jest bowiem jako ‚XXXX’, analogicznie 50 (XXXXX). Taką numeracją będę się też posługiwał poniżej.

 


Pierwsze cztery kamienie graniczne (oznaczone numerami od II do V) zachowały się, wykonane są z tego samego materiału i są identyczne w swoim kształcie. Po stronie zachodniej znaków wyryty jest numer rzymski znaku a na górze numer arabski. Na stronie wschodniej słupka nr II widać wykuty symbol opactwa w Broumowie – dźwigar (brzewno), czyli pień drzewa pozbawiony gałęzi. Przypuszczam, że ów symbol był również na pozostałych kamieniach, jednak z upływem czasu stał się on niezauważalny.

Znak graniczny numer II (2):

Znak graniczny numer III (3):

Znak graniczny numer IV (4):

Znak graniczny numer V (5):


Docieram do najwyższego punktu stoliwa „Nad studánkou” jak również i całych Mieroszowskich Ścian, mianowicie szczytu Bukova Hora.

Nie znajduję tutaj kamieni granicznych (teren jest niesamowicie zarośnięty), jednak z krawędzi stromego stoku odsłania się widok na Góry Suche oraz Góry Sowie w oddali.

W krajobrazie dominuje m.in. Ruprechtický Špičák.

Trzeba wspomnieć, że najbliższa okolica Bukowej Góry była niemym świadkiem tragicznych wydarzeń, jakie rozegrały się tutaj w czerwcu 1945 roku. Wydarzeń, o których niewiele się mówi w Czechach, a Polakom są one praktycznie nieznane pomimo, że rozegrały się tuż przy granicy.


Idę dalej na południe grzbietem stoliwa. Idzie się praktycznie ‚po płaskim’, jedynie kilkudziesięciometrowy uskok po lewej stronie uświadamia mi, że jestem w górach. Zerkam co chwilę na wyznaczoną trasę wg linii granicy dóbr z mapy.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

 

Następny znak graniczny, jaki napotykam ma numer XIV (14):

Przez moment odsłania się pośród drzew widok na Obniżenie Scinawki.

Wg koordynatów z mapy jestem już gdzieś w okolicy drugiej dziesiątki numeracji znaków granicznych.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

I rzeczywiście, po chwili mijam znak graniczny numer XXII (22):

 

Kolejny znak graniczny – numer XXIII (23) – jest pierwszym z tych ‚bardziej ciekawych’.

Po jego stronie zachodniej wyryta jest data 1870:

Natomiast strona wschodnia kamienia prócz symbolu opactwa broumowskiego – brzewna, ma wyryty monogram ‚N A B’. Monogramy tego typu na zakonnych kamieniach granicznych oznaczały: pierwsza litera – inicjał imienia opata w czasach postawienia kamienia granicznego; druga litera oznaczała „Abbas” (Opat); trzecia natomiast – skrót nazwy opactwa.

Z daty 1870 wyrytej na boku kamienia granicznego nr XXIII (23) wynika więc, że litera ‚N’ jest inicjałem opata opactwa w Broumowie, którym był w tym czasie Johannes Nepomuk Rotter 1844 – 1886. Stąd też monogram ‚N A B’ można rozwinąć jako: „Nepomuk Abbas Braunensis – Brzevnovensis” („Nepomuk opat Broumowa”)

Kolejny napotkany kamień graniczny z numerem XXVII (27) ma inną formę niż dotychczas widziane przeze mnie kamienie graniczne opactwa broumowskiego. Ryt symbolu opactwa – brzewna wykuty jest bowiem jako ‚wklęsły’ a w samym kształcie brzewna symbolizujące go gałęzie są wykute pod kątem prostym (lub prawie pod kątem prostym) w stosunku do pnia.

Kamień graniczny z numerem XXIX (29) jest zupełnie odmienny – wykute na nim widoczne ryty nie zawierają bowiem znaków opactwa.

Był to pierwszy kamień graniczny, który postanowiłem oczyścić z mchu, aby mu się dokładnie przyjrzeć.

Po stronie zachodniej widnieje wykute ‚O W N22’ – ‚O W’ oznacza zapewne „Ober Wekelsdorf” – obecnie miejscowość Horní Teplice, której dobra ziemskie przylegały od tej strony do granicy.

Na boku słupka numeracja arabska i rzymska ’29’. Po stronie wschodniej słupka widnieje data 1787 oraz nieczytelny ryt ponad nią:

 

Dotarłem do trzeciej dziesiątki zaznaczonych na mapie znaków granicznych. Kamień z numerem XXXI (31) postanowiłem z ciekawości trochę odkopać – okazało się, że pod symbolem brzewna wykute są litery „A B” (Abbas Braunensis – Brzevnovensis). Pierwszej litery oznaczającej inicjał opata jednak nie dostrzegam.

Na następnym kamieniu o numerze XXXII (32) dostrzegam również ledwo widoczny monoram nad symbolem brzewna. Tutaj podobnie jak poprzednio pierwszej litery nie mogę rozpoznać.

Analogicznie jest z prawie nieczytelnym monogramem na kamieniu numer XXXV (35):

Postanawiam się jednak przyjrzeć zdjęciom kamienia nr 35 w domu. z dużym prawdopodobieństem wyryty monogram na tym kamieniu to ‚BAB’.

Opatów o imieniu zaczynającym się na literę ‚B’ było dwóch: Benno II Löbl 1738 – 1751 oraz Bruno Čtvrtečka 1887 – 1922.

Ponieważ ryt jest bardzo zatarty, to zapewne więc monogram na kamieniu nr 35 (i być może na poprzednim kamieniu nr 32, który jest bardzo podobny w kształcie) dotyczy czasów tego pierwszego, wcześniejszego opata. Czyli oznaczałoby to, że kamień nr 35 (i byc może nr 32) był postawiony w czasie pomiędzy 1738 – 1751.

 

Docieram do ostatniej, czwartej ‚dziesiątki’ numeracji kamieni granicznych na mapie:

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Znak graniczny numer XXXX (40):

Znak graniczny numer XXXXII (42):

Na następnym kamieniu granicznym nie dostrzegam numeracji, natomiast na bocznych stronach podobnie jak na wcześniejszym kamieniu nr XXIII (23) widnieje monogram ‚N A B’ („Nepomuk Abbas Braunensis – Brzevnovensis”) oraz data 1870.

Na kolejnych dwóch mijanych kamieniach również nie dostrzegam wyrytej numeracji.

Chwilę dalej mam ostatni już z krawędzi stoliwa ograniczony widok pomiędzy drzewami na Obniżenie Ścinawki i Góry Suche:

Wyszedłem ze strefy ‚numeracji rzymskiej’ znaków granicznych na mapie. Dalszy odcinek granicy dóbr na mapie nie jest już ponumerowany.

Napotkany następny słupek z symbolem opactwa broumowskiego ma wyryty numer IX (9). Jest to ostatni słupek z numerem jaki minąłem na grzbiecie stoliwa.


Najbardziej interesujący z kamieni granicznych opactwa broumowskiego na całej dwukilometrowym odcinku stoliwa „Nad studánkou” napotykam na sam koniec.

Kamień okazuje się unikalny pod kilkoma względami.

Jest to jedyny kamień na całej trasie, którego strona z wyrytym monogramem i brzewnem – symbolem opactwa znajduje się od strony zachodniej.

Monogram wyryty na kamieniu to ‚W A B’.  Z takim monogramem się jeszcze nie spotkałem. Żeby było ciekawiej, to wyryty symbol brzewna jest ‚odwrotny’ niż na wszystkich pozostałych znakach granicznych – dwie odnogi symbolizujące konary są po lewej stronie a nie po prawej.

Pierwsza litera monogramu – ‚W’ zgodnie z dotychczasową regułą ma być inicjałem imienia opata. W całym wykazie opatów klasztoru w Broumowie tylko jeden był o imieniu rozpoczynającym się na tę literę: Wolfgangus Selender de Prossovic. Był on opatem w latach 1602 – 1619 i trzebaby założyć że ryty na tej stronie słupka powstały w tym okresie, czyli na początku XVII wieku.

Byłby to więc najstarszy kamień graniczny opactwa w Broumowie jaki znam do tej pory 🙂

Ale to nie koniec wykutej historii na tym kamieniu. Druga strona słupka (po stronie wschodniej) ma wyrytą datę. Początkowo sądziłem, że to wyryty rok 1878, ale…

… w domu przyglądnąłem się dokładnie zbliżeniom tej daty na zdjęciach. Wygląda wyraźnie, że druga cyfra daty nie jest wcale liczbą 8 tylko  5! Czyli wynika, że data wykuta na tym kamieniu granicznym opactwa broumowskiego to 1578 !

Dodam, że tradycyjnie już nie mogę znaleźć potwierdzenia moich dociekań na temat tej wykutej daty w jakichkolwiek dostępnych mi materiałach i źródłach.

 


Dotarłem do czerwonego szlaku turystycznego  łączączego miejscowości Teplice nad Metují oraz Meziměstí. Skończył się las i zaczęły łąki a horyzoncie wyłoniła się góra Ostaš.

Poszedłem skrajem łąk i lasu tym razem ‚dołem’ wzdłuż całego stoliwa „Nad studánkou”. Na tym powrotnym odcinku nie mogłem narzekać w końcu na brak widoków na wschód, gdyż cały czas rozciągała się panorama na Góry Suche.

Po drodze dotarłem jeszcze do miejsca od którego stoliwo, którym przeszedłem, wzięło swoją nazwę – „Nad studánkou” (czyli „Nad Źródłem”). Pod zboczem stoliwa znajduje się „Vernéřovická studánka” (50°37’05.0″N, 16°11’26.5″E) – źródło z wybudowaną obok niego niewielką kapliczką wybudowaną pod koniec XIX wieku.


Wykaz opatów klasztoru w Broumowie na podstawie: klasterbroumov.cz

Reklamy

Pod Bukową Górą…

Bukowa Góra (Buková hora) to wzniesienie w zachodniej części Gór Stołowych. Najwyższy punkt tego wzniesienia – 638m n.p.m. znajduje się około 200 metrów na południe od granicy polsko-czeskiej przebiegającej tutaj grzbietem tzw. Mieroszowskich Ścian.

Samo wzniesienie jest zalesione, jego zachodnie zbocze opada stromo ponad sto metrów w Obniżenie Ścinawki. Z ‚wierzchołka’ Bukowej Góry odsłania się ograniczona panorama w kierunku zachodnim w stronę Gór Suchych.

Natomiast wschodnia część Bukowej Góry jest wypłaszczona. Z lasu wychodzi się na łąki i pastwiska ciągnące się do miejscowości Zdoňov.

Na większości map turystycznych nie znajdziemy nic więcej poza oznaczeniem wierzchołka Bukowej Góry. Tylko pojedyncze wydawnictwa i to praktycznie czeskie zaznaczają na mapie co najbliższa okolica Bukowej Góry skrywa:

źródło mapy: mapa turystyczna „Broumovsko” wydawnictwa ROSY

 


Bukowa Góra była niemym świadkiem tragicznych wydarzeń, które rozegrały się w tym miejscu 30 czerwca 1945 roku.

Z początkiem czerwca 1945 roku rozpoczęła się akcja wysiedlania Niemców z miejscowości Teplice nad Metui. Świeżo powstała czeska lokalna administracja tworzyła naprędce listy ludzi do wysiedlenia. Było to praktycznie dzikie wygnanie – ludzi budzono w nocy dając chwilę na spakowanie po czym w asyscie wojska eskortowano ich do granicy ze Śląskiem. Wypuszczając wysiedlanych Niemców na granicy grożono im śmiercią, jeśli wrócą. Opuszczone domy i gospodarstwa natychmiast grabiono i plądrowano.

28 czerwca 1945 roku spędzono grupę 57 osób. 34 z nich zdolnych do pracy przeniesiono do obozu pracy w Jeníkovicach. Pozostałe 23 osoby: starców, kobiety i dzieci; 22 Niemców i jedną Czeszkę, wygnano w stronę granicy. Nowo urzędujące po stronie ‚śląskiej’ polskie władze zawróciły jednak wszystkich z granicy z powrotem do Czechosłowacji. Grupa nie mogła jednak powrócić, gdyż grożono im śmiercią. Poza tym w międzyczasie domostwa należące do tych tych osób zostały już zajęte i ograbione. Grupę zabrano do więzienia, po czym z powrotem zawieziono w pobliże granicy. Tam czeskie władze wojskowe aby ‚pozbyć się problemu’ dokonały w dawnym kamieniołomie pod Bukową Górą okrutnego mordu zabijając wszystkie 23 osoby.

Podejrzani o tę zbrodnię wojskowi zostali początkowo aresztowani. Wkrótce po przejęciu władzy przez komunistów dochodzenie zostało zakończone oficjalnie z braku dowodów, a oprawcy dekretem Beneša zostali objęci amnestią i uwolnieni.

Te wydarzenia przez wiele lat były okryte milczeniem i kładły się cieniem w relacjach pomiędzy Czechami i Niemcami. Na początku lat dwutysięcznych nastąpiły próby pojednania. Ofiary upamiętniono. Jednak do dnia dzisiejszego nie została orzeczona formalnie wina odpowiedzialnych za masakrę na Bukowej Górze.

W lesie w miejscu mordu (50°37’41.0″N, 16°10’41.5″E) stoi „Kříž smíření” (Krzyż Pojednania) – kamienny pomnik w kształcie krzyża stylizowanego na kwiat.

Kilkaset metrów dalej, na skraju lasu i łąk (50°37’38.5″N, 16°10’28.5″E) postawiono czterometrowy „Pomník smíření” (Pomnik Pojednania) – kamienny obelisk ze szczeliną w kształcie ludzkiego ciała.

Przy leśnej ścieżce pomiędzy oba pomnikami postawiono 23 zgrubnie obrobione kamienie symbolizujące osoby, które zostały zamordowane.


Fragmenty tekstu na podstawie tłumaczenia z: bohemiaorientalis.cz


 

… w drodze na Trupinę

Będąc przejazdem zaglądam od czasu do czasu do kawiarni „U Apostoła” w Chełmsku Śląskim, gdzie zaczynam być już od progu rozpoznawalny przez gospodarza jako ‚ten od ścieżki w bok’ 😉 . Podczas jednej z wizyt pan Adam Antas zadaje mi pytanie czy widziałem pozostałości kaplicy w lesie kilka kilometrów na południe od Chełmska. Nie byłem tam, dostaję więc ogólne wskazówki jak do tych ruin dotrzeć.

Kaplica, o której mówil pan Adam znajduję zaznaczoną na przedwojennych mapach:

źródło mapy: historic.place

źródło mapy: historic.place

Zastanawia mnie fakt, że nie mogę znaleźć żadnych informacji na temat tej kaplicy poza tym, że istnieje na starych mapach. Pan Adam, który posiada potężny zbiór przedwojennych fotografii Chełmska i okolic również nie ma żadnego jej zdjęcia. Nic nie wiadomo również jak ta kaplica się nazywała, czy była pod jakimś wezwaniem… absolutnie niczego nie udaje mi się doszukać.

Kaplica nie jest już zaznaczana na powojennych mapach topograficznych. Ostatnia z map, na której znajduję kaplicę pochodzi z 1936 roku – układ dróg na tej mapie jest na tyle dokładny, że pozwala mi zestawić ją ze współczesnymi mapami w celu ustalenia w miarę dokładnej lokalizacji gdzie stała ta tajemnicza kaplica.

źródło mapy: amzp.pl

Spory odcinek drogi od Chełmska Śląskiego do miejsca gdzie była kaplica prowadził razem z wytyczoną ścieżką edukacyjną, odbicie ‚w las’ nastąpiło na ostatnich kilkuset metrach. Ponieważ nie znalazłem nazwy kaplicy, mapy nie nazywają znacząco tej okolicy, a ścieżka edukacyjna prowadzi na Trupinę (dokąd zresztą poszedłem później), stąd tytuł tego wpisu:

… w drodze na Trupinę


 

Po opuszczeniu ścieżki edukacyjnej, po kilku minutach zauważyłem z daleka stojący na głazie krzyż.

Kiedy podszedłem bliżej okazało się, że krzyż nie stoi na ‚takim zwyczajnym’ głazie (50°38’53.5″N, 16°04’25.0″E).

Po jednaj stronie głazu wykute zostało coś w rodzaju przyziemia, do którego prowadziło kilka schodków. Na jednym ze stopni schodów wyryty pozłacany napis ‚MEMETO MORI’ (z błędem, sentencja powinna brzmieć ‚Memento Mori’…).

 

W samym przyziemiu na jego ścianach ślady sakralnych dekoracji.

Na głazie, na którym stoi krzyż dostrzegam wyrytą gwiazdę betlejemską oraz datę ‚1818’.

Tuż nad ziemią po trzech stronach głazu wykute zostały półokrągłe nisze.

Przed krzyżem dostrzegłem jeszcze kamień z wykutym siedziskiem dla kilku osób – swego rodzaju ‚kamienna kanapa’.

 


Miejsce wyglądało dokładnie jak opowiedziane przez pana Adama pozostałości kaplicy. Było tylko jedno ale… – według mapy do zaznaczonej na niej kaplicy było w linii prostej jeszcze jakieś 150 metrów. Jak wspomniałem mapa jest na tyle dokładna, że byłem absolutnie pewien, że nie stoję w miejscu gdzie była kaplica. Potwierdzał to zresztą układ dróg i warstwic terenu w konfrontacji z rzeczywistością.

Na mapie oprócz kaplicy zaznaczonych jest kilka krzyży, które stały po drodze do niej. To o czym opowiedział mi pan Adam jest właśnie jednym z krzyży na mapie:

źródło mapy: amzp.pl

Pozostałych trzech krzyży naniesionych na przedwojenną mapę na drodze do kaplicy jak i też samej kaplicy nie znalazłem. W terenie praktycznie po nich nie ma żadnego śladu. Gdzieniegdzie zauważyłem nienaturalnie ułożone grupy kamieni – być może to jedyny ślad po pozostałych krzyżach gdyż lokalizacja tych kamieni była zbieżna z krzyżami na mapie. ale mogło być to złudzenie, gdyż kamieni i głazów w tej okolicy nie brakuje.

Zagadkowe jest dla mnie to, że nie zauważyłem żadnego śladu po kaplicy. Spodziewałem się przynajmniej jakichkolwiek pozostałości np. fundamentów na których kaplica stała, bądź jakichś regularnych kształtów po fundamentach. W dotychczasowych tego typu miejscach zawsze można było tego rodzaju pozostałości dostrzec.

Poza tym, skoro zachowany jeden z krzyży jest postawiony na bądź co bądź imponującym głazie jeśli chodzi o jego rozmiary i przede wszystkim wykute dekoracje i otoczenie, należałoby się spodziewać, że pozostałe krzyże i przede wszystkim kaplica była podobnej wielkości rozmiarach ‚przepychu’. A tymczasem to co zobaczyłem (a właściwie to czego nie zobaczyłem) nic na to nie wskazywałoby.

Wszystko to jednak moje ‚gdybania’. Jak pisałem na początku – nie znalazłem i nie wiem o żadnych zachowanych starych zdjęciach albo rysunkach tego miejsca. Gdyby takie udało się znaleźć, myślę że sporo moich niejasności by się wyjaśniło.

Może z czytających ten wpis – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?….


 

Bishofsteiner Zabor [zn.]

Záboř to nazwa miejsca po nieistniejącej osadzie w południowej części Adršpašsko-teplickich skał. Tak przynajmniej zaznaczana jest na współczesnych mapach.

Patrząc na stare mapy okazuje się, że w przeszlości Záboř to faktycznie były… 2 osady. Można tak założyć, gdyż administracyjnie należały one do dwóch różnych miejscowości, a pomiędzy nimi biegła granica dóbr.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Obydwie osady miały tę samą nazwę Záboř, dlatego też na niektórych mapach przy każdej z tych osad dodano przymiotnik od miejscowości, do której osada administracyjnie należała. Zachodnią osadę, która przynależała do Johnsdorf nazwano „Johnsdorfer Zabor”, natomiast wschodnią należącą do Bishofstein – „Bishofsteiner Zabor”.

Postanowiłem więc opisać każdą z nich osobno.


Bishofsteiner Zabor

źródło mapy: historic.place

Wschodnia część osady Záboř, która przynależała administracyjnie do Bishofstein składała się z kilku domostw.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Wszystkie te domy stały pośrodku pół i pastwisk, co pokazuje jeszcze zdjęcie lotnicze z 1953 roku pomimo, że po 1945 roku osada nie została już zasiedlona.

źródło zdjęcia lotniczego: kontaminace.cenia.cz

W 2 połowie 20 wieku miejsce pół i pastwisk wokół osady oraz samą osadę zajął las.

Obecnie w miejscu, gdzie dawniej znajdowało się jedno z gospodarstw stoi chatka leśna (50°34’52.5″N, 16°7’12.0″E).

Obok chatki pozostałości dawnych budynków.

Wejście do piwnicy zostało obecnie zaadoptowane na… latrynę.

Sierpniowa pora nie jest tą najlepszą na ‚zwiedzanie’ sladów nieistniejących osad, wszystko bowiem porasta gęste zielsko i zarośla, wśród których widoczne są pozostałości murów i fundamentów.

 

Bishofsteiner Zabor ma swego rodzaju znamienny symbol, który może być znakiem wszystkich tego typu miejsc – siedlisk ludzkich opuszczonych wiele lat temu.

Przy jednym z drzew stoi tutaj oparte jedno z narzędzi do uprawy roli.

Pozostawione zapewne przez rolnika, jednego z mieszkańców osady Záboř, narzędzie to po kilkudziesięciu latach zostało ‚wrośnięte’ w drzewo.

Metalowe narzędzie oraz jawor stanowią dzisiaj nierozerwalną jedność…

 


Pozostałości drugiej części osady Záboř znajdują się kilkaset metrów dalej na zachód i zostały opisane w osobnym wpisie:

Johnsdorfer Zabor


Mogador

Niebieski szlak turystyczny w Górach Stołowych schodzący ze Skał Puchacza w dół w stronę wsi Łężyce jest dość specyficzny jak na ten rejon Sudetów. Mianowicie na krótkim odcinku ubezpieczony został łańcuchami.

Nie jest to może super wyeksponowane miejsce bym musiał korzystać z pomocy łańcuchów, jednak widać, że w porze ‚mokrej’ bądź w zimie przy śliskim progu skalnym stają się one tutaj jak najbardziej przydatne.

Schodzę do miejsca zwanego Mogador (50°26’48.0″N 16°22’29.0″E). Nie wiem skąd się przyjęła ta nazwa, funkcjonująca w kilku opisach. W każdym razie Mogador  to miejsce po starym kamieniołomie Łężyce (Sandsteinbruch Friedersdorf), leżące u stóp Skał Puchacza, zwanych dawniej Sowimi Skałami (Uhusteine).

źródło mapy: historic.place

Kamieniołom uruchomiony został w drugiej połowie XIX wieku i należał do firmy Zeidler & Wimmel Bunzlau (Bolesławiec).

źródło fotografii: fotopolska.eu

Po kamieniołomie zachowało się spore rumowisko skalne…

… oraz pionowe ściany urwiska.

źródło fotografii: fotopolska.eu

 

Wydobywany w kamieniołomie piaskowiec był na miejscu wstępnie obrabiany. Śladem jest leżąca przy szlaku zgrubnie ociosana kamienna kolumna.

Z infrastruktury kamieniołomu zachowala się kamienna pochylnia do transportu bloków piaskowca z terenu wydobycia na dół stromego zbocza..

Pochylnia ta ma około 150 metrów długości a jej nachylenie sięga 30 stopni.

Kamienny element, z którego pochylnia była zbudowana.

Obok pochylni widoczne są pozostałości schodów.

Jeden z bloków skalnych utkwił między drzewami na wysokości około metra nad ziemią.

Sądząc po jego rozmiarach (i w związku z tym wadze) nie sądzę aby był on wsadzony celowo, pewnie blok stoczył się po stoku i wbił pomiędzy drzewa. Dzisiaj kora drzew wrosła w kamień.