Granice na Wielkiej Sowie

Niecałe pół kilometra na zachód od wierzchołka Wielkiej Sowy – najwyższego szczytu Gór Sowich, zbegają się obecnie granice trzech powiatów: dzierżoniowskiego, kłodzkiego oraz wałbrzyskiego. (50°40’52.0″N, 16°28’47.0″E).

źródło mapy: openstreetmap.org

Owy trójstyk lokalnych granic znajduje się w tym miejscu przynajmniej od XVIII wieku patrząc na oznaczone granice na starych mapach:

„Karte von dem Herzogtum Schweidnitz, 1736”

żródło mapy: deutschefotothek.de

„Topographische Special-Karte von Deutschland und den angrenzenden Staaten, 1806 bis 1860”

żródło mapy: deutschefotothek.de

Mapy z początków XX wieku oprócz zaznaczonych granic lokalnych dóbr (uwypuklone przeze mnie czerwoną linią) dodatkowo opisują to miejsce „Dreiherrenstein” – Trójpański Kamień.

źródło mapy: historic.place

Trójpański Kamień na zboczu Wielkiej Sowy był około półtorametrowej wielkości kamieniem granicznym stojącym w punkcie trójstyku granic. Na każdej ze stron kamienia widniała wykuta data 1804. Na pewno na jednej ze stron wykute były inskrypcje: „Hans Heinrich der VI. Graf von Hochberg. „, co widać na zachowanym zdjęciu z lat 20-tych XX wieku.

źródło fotografii: lamina.stronazen.pl

Włości Hochbergów znajdowały się od zachodu. Pozostałe dobra ziemskie, które graniczyły tutaj były własnością następujących rodów: Hrabia von Sandretzky (Sandratzký) z Bielawy, Noworudzki ród Stillfried, Hrabia von Magnis z Bożkowa, Hrabia Nostitz z Rościszowa (Pieszyc). Wymieniłem wszystkie, gdyż te nazwiska i rody przewijają się w źródłach, które znalazłem 🙂 Który więc konkretnie ród (oprócz Hochbergów) był właścicielem pozostałych dwóch dóbr w roku 1804 (wyryta data na Trójpańskim Kamieniu na Wielkiej Sowie) – tego dokładnie nie wiem.

Trójpański Kamień na Wielkiej Sowie stał jeszcze do połowy XX wieku po czym został on uszkodzony. Znalezione zdjęcie z lat 90-tych XX wieku pokazuje jego zachowane fragmenty.

źródło fotografii: dolny-slask.org.pl

W latach dwutysięcznych po Trójpańskim Kamieniu nie ma już żadnego śladu… Byłem tu kilkukrotnie (przez trójstyk przebiega niebieski szlak turystyczny) i rozglądałem się w poszukiwaniu resztek kamienia, niestety bez powodzenia. 😦

 


 

Zachowany ślad oznaczeń granicy dóbr Hochbergów na Wielkiej Sowie mam okazję zobaczyć kilkaset metrów od trójstyku już poza szlakiem. Wystarczyło podążyć od trójstyku wzdłuż granicy dóbr w kierunku północno-wschodnim. Granica ta biegnie rowem, który najprawdopodobniej służył dawniej do transportu ściętych drzew. Na skraju tego rowu, prawie naprzeciw innej nieznanej historycznej pamiątki – kamiennego krzyża na Wielkiej Sowie –  stoi stary znak graniczny.

Na tym kamieniu granicznym z wykutym numerem ‚8’ widać zachowane inskrypcje oraz datę ‚1764’

Górna linia inskrypcji została przekuta cyfrą ‚8’ (chyba wcześniej wykute były tu litery „HV” (?)). W dolnej linii wykuto „G V” oraz połączone litery „HB”, co może oznaczać „Graf von Hochberg” (?).

Odszyfrowanie inskrypcji zgaduję, gdyż oznaczenie dóbr Hochbergów, które znajduje się na innym zachowanym znaku granicznym z 1732 roku – Trójpańskim Kamieniu w Górach Suchych, jest trochę inne. Tam bowiem wykuto inskrypcje „MGVH” (Max Graf von Hochberg).

 

Przeglądając w domu znalezione informacje odnośnie starych granic na Wielkiej Sowie natknąłem się na wzmianki, że ‚ponoć’ i ‚być może’, zachowało sie tutaj jeszcze kilka innych starych znaków granicznych. Oznacza to, że temat tego postu „Granice na Wielkiej Sowie” pozostaje dla mnie ciągle otwarty – do następnej mojej wizyty na najwyższym szczycie Gór Sowich. 🙂

 


 

Reklamy

Sowa (Eulenburg) [zn.]

Weekendowy ‚męski’ wypad z synem w Góry Sowie. Pierwszoplanowo odwiedzanie podziemnych obiektów kompleksu ‚Riese’. Wychodzimy z ‚Włodarza’ jeszcze przed południem. Podczas ‚lunchowej’ przerwy schodzę w rozmowie z synem na temat czy pod Wielką Sową powstawały podziemne budowle kompleksu czy nie? W pewnym momencie Młody mówi:

„Idziemy na Wielką Sowę”

Ja mu na to, że śladów podziemi pod Wielką Sową raczej nie znajdziemy, bo już wielu ich poszukiwało przed nami. Syn na to „Ale Wielka Sowa ma inne zapomniane tajemnice? Ja wiem, że wiesz – idziemy” 🙂 I nie mam wyjścia.  Pada na jedyny możliwy wybór – moja ulubiona trasa wejścia na Wielką Sowę – zielony szlak z Sokolca. Szlak, który prowadzi dawną główną drogą nieistniejącej już dzisiaj osady Eulenburg ( od roku 1888 Eulburg, Euldorfel, od roku 1945 Sowa).  

źródło mapy: deutschefotothek.de

W XIX wieku osada ta liczyła ponad 40 domów i ciągnęła się wzdłuż doliny.

źródło fotografii: dolny-slask.org.pl

 Dzisiaj wejście na szlak wygląda tak: Poszukujemy z synem śladów dawnej osady. Młody co chwila pokazuje na łące fragmenty murów domostw – zaczyna mu się tutaj podobać 🙂 Wchodzimy powoli w las. Oczywiście rozglądamy się dokoła. Mijamy miejsce, gdzie było schronisko „Müllermaxbaude” a po wojnie dom wczasowy „Lucynka”. Idąc dalej co chwila można dostrzec pozostałości zabudowań osady… … piwnic… … wejść do dawnych domostw. Naliczyłem ponad kilkanaście śladów domostw po dawnej osadzie ukrytych obecnie w lesie. Starałem sobie wyobrazić jak ta dolina dawniej wyglądała, musiało być tu naprawdę pięknie… Nawet się nie spostrzegliśmy kiedy dotarliśmy z synem do „Zosieńki”. A dalej? Dalej to już zatłoczone schronisko „Sowa” i nieprzebrane tłumy na szczyt Wielkiej Sowy. Tłumy nieświadome piękna i zapomnianych tajemnic zboczy tej pięknej góry….

Lucynka

Na zielonym szlaku od Sokolca do schroniska „Sowa”.

Kilka metrów od szlaku w zaroślach dostrzec można betonową płytę (50°39’58.0″N 16°28’52.5″E). Podchodząc bliżej …

… na płycie z prawej strony gryf pomorski i napis Szczecin,

z lewej natomiast herb z nieczytelnym napisem.

Z otrzymanej informacji od pana Majeranowskiego (dziękuję Marek!) jest to herb Bytomia.

Skąd taka płyta z herbami dwóch miast w tym miejscu?

W internecie znalazłem bardzo ogólne wzmianki o szczecińskim zakładzie pracy, który dzierżawił do lat siedemdziesiątych XX wieku domem wczasowym „Lucynka” tuż obok. Domem, który był przejętym w czasach Polski Ludowej na potrzeby wczasów pracowniczych, przedwojennym schroniskiem „Müllermaxbaude”.

Na początku 2016 roku dostałem informację od pani Eulalii, która prowadziła ‚ośrodki wczasowo-kolonijne’ na tym terenie o owych czasach:

„Za czasów PRL domy poniemieckie były „własnością” gminy i zarządzane przez FWP (Fundusz Wczasów Pracowniczych). Obiekty były oddawane w dzierżawę zakładom pracy z całej Polski. Domy wczasowe: „Lucynka” (który był obok powyższej płyty z herbami), „Marysieńka” (obecne schronisko „Sowa”), „Zosieńka” były dzierżawione przez kopalnię Szombierki, a od roku 1980 przez Kombinat Ogrodniczy z Wrocławia (do roku 1987)…

W czasach PRL-u w obiektach kolonijnych popularne było zaznaczanie obiektów herbami miast. W czasach funkcjonowania domów wczasowych było więcej takich herbów: Bytom, Szczecin, Kraków, Bielsko Biała, Katowice…”

Serdecznie dziękuję pani Eulalii za skontaktowanie się ze mną i dostarczenie tych kilku cennych wyjaśnień.

 


Lucynka

Schronisko Müllermaxbaude było uznawane za jedno z najpiękniejszych schronisk w Sudetach. Założone przez Maxa Müllera, całkowicie przebudowane z dawnego domu tkackiego w połowie lat 20 XX wieku. Miejsce wyjątkowe z racji położenia i klimatu tutaj panującego. Max Müller był pasjonatem Gór Sowich, mieszkał we Wrocławiu, marzył o wybudowaniu schroniska w wyjątkowym miejscu w Górach Sowich. Udało się spełnić te marzenie budując wyjątkową budowlę w samym sercu Gór Sowich u podnóża Wielkiej Sowy niestety zmarł nagle 9 kwietnia 1938 roku w swoim domu we Wrocławiu. Wspominany jako bardzo sympatyczny i skromny człowiek. Po jego śmierci opiekę nad schroniskiem objął jego najstarszy syn Heinz Müller. Niestety po 1945 roku obiekt przejęła firma ze Szczecina. Zostawili ten niechlubny znak obok tego schroniska. Długo będzie on świadczył o jego właścicielach. Porzucili ten obiekt w początkach lat 70-tych,na pastwę szabrowników i wandali. Niczym wykorzystaną dziewkę.

źródło tekstu i fotografii: dolny-śląsk.org.pl

Dzisiaj po schronisku Müllermaxbaude (jak też i całej osady Eulenburg) zostały niestety już tylko wspomnienia. I resztki murów przejmowane przez las.

 

 

Zosieńka

Przy zielonym szlaku prowadzącym od schroniska „Sowa” do Sokolca, około 100 metrów poniżej schroniska, znajduje się opuszczony budynek.

zosienka

Na ścianie budynku drewniana tablica z ciągle jeszcze widocznym napisem „Zosieńka”.

„Zosieńka” wraz ze schroniskiem „Sowa” oraz jeszcze jednym budynkiem pomiędzy nimi…

… są jedynym śladem zabudowy nieistniejącej już dzisiaj osady Eulenburg ( od roku 1888 Eulburg, Euldorfel, od roku 1945 Sowa).

 

Pod koniec lat czterdziestych XX wieku, nielicznie zachowane domostwa przejął Fundusz Wczasów Pracowniczych oferując aż do lat siedemdziesiątych wypoczynek dla pracowników socjalistycznych zakładów pracy z całej Polski oraz kolonie dla dzieci i młodzieży.

Domy wczasowe FWP otrzymały nowe nazwy: „Lucynka”, „Krysia”, „Grzybek” (dziś już te obiekty nie istnieją), „Marysieńka” (czyli dzisiejsze schronisko „Sowa”) oraz tytułowa „Zosieńka”.

Narciarski schron wojskowy na Wielkiej Sowie [zn.]

Przy niebieskim szlaku na Wielką Sowę od Przełęczy Walimskiej, trzysta metrów przed szczytem znajdują się ruiny budowli.

Są to pozostałości narciarskiego schronu wojskowego.

źródło mapy: deutschefotothek.de


W czasach Republiki Weimarskiej obszar górski zagospodarowywany przez SGV i pozostałe towarzystwa skupione w Federacji Towarzystw Górskich przy Sowie stał się wartościowym rejonem turystyczno-krajoznawczo-wczasowo-wypoczynkowym. Zaczął też nabierać znaczenia jako teren do uprawiania turystyki i sportów zimowych, przede wszystkim narciarstwa. I to właśnie doskonalenie umiejętności narciarskich było jednym z powodów, dla którego w 1924 roku dowództwo 7 pruskiego pułku piechoty zdecydowało się na budowę w Górach Sowich niewielkiego, wojskowego schroniska narciarskiego, które po zakończeniu sezonu zimowego miało służyć żołnierzom jako baza wypadowa do górskich wędrówek. Poszczególne pododdziały 7 pułku stacjonowały rozrzucone po całym Śląsku w: Jeleniej Górze, Wrocławiu, Kłodzku i Opolu, ale sztab regimentu i jego batalion szkoleniowy stanowiły część stałego garnizonu miasta Świdnicy. I dlatego w ramach lokalnego patriotyzmu Świdnickie Towarzystwo Górskie postanowiło wesprzeć materialnie budowę nowego schroniska. Inicjatywę poparło finansowo również kilku lokalnych przedsiębiorców. W zamian wojsko miało udostępniać obiekt cywilom i przyjmować także zwykłych turystów pod warunkiem jednak, że nie będzie to kolidowało z prowadzonym szkoleniem wojskowym. Schronisko postawiono poniżej szczytu Wielkiej Sowy na wysokości 980 metrów n.p.m. nieco powyżej miejsca zwanego Pański Kamień lub Trójpański Kamień (Dreiherrnstein) przy Cesarskiej Drodze (Kaiser Weg). Sam proces budowlany chyba nieco się przeciągał ponieważ pierwsi goście, którymi byli żołnierze z Opola pojawili się w stosunkowo dość małym schronisku dopiero w styczniu 1926 roku. Obiekt ten służył wiernie zarówno cywilnym turystom jak i żołnierzom co najmniej do roku 1944 i najprawdopodobniej został zniszczony dopiero po zakończeniu działań wojennych.

fragment tekstu oraz fotografia: mojemiasto.swidnica.pl