Pańska Góra

Północno-zachodnia część Gór Orlickich nie należy do tych uczęszczanych. Głównym grzbietem prowadzi granica polsko-czeska. Idąc wiosną tą granicą od Drogi Orlickiej po kilku kilometrach monotonii wśród lasu w pewnym momencie docieram na skraj łąki.

pg_z_granicy_pan_maj

Ten widok jaki się odsłonił powoduje, że będę chciał przyjść specjalnie w to miejsce jeszcze raz. I przychodzę ponownie trzy miesiące później – w lecie 🙂

pg_z_granicy_pan_sie

Przede mną wzniesienie Pańska Góra – 722m n.p.m. Wierzchołek wzniesienia (50°22’49.0″N, 16°19’54.5″E) leży po stronie polskiej, granica przechodzi około 100 metrów od niego.

pg_logo

Roztaczający się ze wzniesienia widok chyba faktycznie należy do najbardziej malowniczych w tej okolicy. Począwszy od granicy, którą przyszedłem…,

pg_view_e

… poprzez dominującą w krajobrazie górę Orlica…

pg_view_orlica

… aż po całą dolinę i leżącą w niej miejscowością Oleśnice.

pg_view_n

No i te łąki gdzie okiem sięgnąć.


Na koniec wiosenny jeszcze widok na Pańską Górę z drugiej strony doliny, z czerwonego szlaku Oleśnice – Orlica.

Zimne Wody (Kaltwasser) [zn.]

Jest upalny majowy dzień. Idę sobie wzdłuż granicy polsko-czeskiej w północno-zachodniej części Gór Orlickich. Linia graniczna od dłuższego czasu biegnie wśród lasu. Przy słupku granicznym numer III/129 pośród gęstwiny drzew dostrzegam prześwit kilkadziesiąt metrów dalej. Ponieważ granica biegnie głównym grzbietem może to oznaczać otwarty teren gdzie mogę liczyć w końcu na jakieś widoki. Postanawiam to sprawdzić, przeczucie mnie nie myli, wychodzę bowiem na olbrzymią łąkę i…

… jakby to powiedzieć „Chciałbym znać posiadacza kluczy do tej bacówki”  😉

Byłem tak zaskoczony pięknem tego miejsca, że poza podziwianiem widoków spod bacówki nic więcej mnie nie interesowało. Nacieszywszy oko wróciłem z powrotem na granicę by pójść nią dalej…


Trzy miesiące później jestem ponownie w tym miejscu.

Poza zmianą w postaci koloru łąki z zielonej na żółty wszystko wygląda tak samo pięknie jak za pierwszym razem w maju 🙂 A nawet wygląda piękniej, bo krajobraz spod bacówki ciągnie się aż po widoczne na horyzoncie Karkonosze.

Przyszedłem tu ponownie po przeglądnięciu starych map – te łąki leżą w górnej części praktycznie nieistniejącej dzisiaj wsi Zimne Wody. Tak więc oprócz podziwiania krajobrazu przyciągnęła mnie tu jak magnes ciekawość czy zostały jakieś ślady po dawnej wsi.

źródło mapy: deutsche fotothek.de

Miejscowość została założona w 1684 r. na terenie lasów cesarskich i należała jeszcze w r. 1845 do dóbr kameralnych. W 2 połowie XVIII wieku niemal cała wieś mająca ponad 20 gospodarstw zajmowała się tkactwem. Liczba mieszkańców Zimnych Wód wzrastała do 1885 roku, kiedy to osiągnęła największy swój poziom (166 osób).

źródło fotografii: dolny-slask.org.pl

Później miał miejsce powolny spadek liczby ludności wsi. W początkach XX wieku miejscowość mimo, że znajdowała się na szlaku turystycznym z Zieleńca na Pańską Górę, nie nabrała ani letniskowego, ani turystycznego charakteru. Po 1945 r. Zimne Wody zostały ponownie zasiedlone, ale ze względu na złe warunki glebo­wo-klimatyczne i położenie przy granicy wyludniły się i obecnie zanikły. Zachowane jest tylko jedno gospodarstwo.

fragment tekstu na podstawie: parafialewin.pl

Zdjęcie lotnicze z początków lat pięćdziesiątych XX wieku pokazuje, że przy granicy stało jeszcze kilka gospodarstw.

źródło zdjęcia lotniczego: kontaminace.cenia.cz

Jednak porównując ten sam teren z obecnym zdjęciem satelitarnym widać, że dawne łąki ciągnące się aż pod pas graniczny po kilkudziesięciu latach przejął las.

źródło zdjęcia satelitarnego: google.com

Pomimo tego postanawiam rozglądnąć sie po okolicy czy coś jeszcze zostało po dawnej wsi. Po dotarciu w pobliże najwyżej stojących dawnych gospodarstw widzę, że nie będzie łatwo.

Mała dolinka, przy której stały domostwa jest całkowicie zarośnięta. Decyduję się jednak wejść w to chaszczowisko, chociaż na kilkanaście metrów w głąb…

Teren jest tak zarośnięty, że dalsze plany eksploracji dawnej wsi definitywnie sobie odpuszczam. Decyduje, że wygospodarowany w ten sposób wolny czas spędzę najpierw na ‚nic nie robienie’ 😀 …

… a potem na spacer po łąkach pozostałych po dawnej wsi Zimna Woda.


 

 

Szwedzki Krzyż

Wędrując sobie wzdłuż granicy polsko-czeskiej w Górach Orlickich, koło słupka nr 127/7 mijam stojący przy granicznej leśnej drodze kamienny krzyż (50°22’46.5″N, 16°21’38.5″E). Ten krzyż okazał się ciekawy z kilku powodów.

Z topograficznego punktu widzenia jest to najwyżej położony kamienny krzyż w Sudetach – znajduje się on około 807m n.p.m.

Na szczycie krzyża można dostrzec wyryty znak – krzyżyk. Ponieważ stoi on przy linii granicznej (która w tym miejscu przebiega środkiem drogi leśnej) może oznaczać to, że w przeszłości krzyż ten pełnił rolę znaku granicznego.

Moje przypuszczenia potwierdzałaby mapa katastralna z 1846 roku, na której to krzyż jest oznaczony właśnie jako znak graniczny.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Nawiasem mówiąc kilkanaście metrów nieopodal można dostrzec w trawie kolejny stary znak graniczny.

Wracając do kamiennego krzyża, po powrocie zacząłem poszukiwać informacji dlaczego on tutaj stoi. Na jednym z czeskich portali znalazłem opisaną pewną historię. W skrócie ją tłumacząc przedstawia się ona tak:

 

Szwedzki Krzyż.

W czasie wojny trzydziestoletniej, w 1639 roku oddziały wojska szwedzkiego przemieszczają się na wschód od miasta Nachod grabiąc leżące na ich drodze wsie i miasteczka. Po minięciu i złupieniu miasta Oleśnice szwedzcy żołnierze idą dalej na wschód w stronę granicy. Na zalesionym przygranicznym wzgórzu Szwedzi napotykają grupę bandytów i wdają się w potyczkę. Wygrywają ją, lecz ich dowódca, szwedzki generał zostaje zabity. Zginął z dala od swojej ojczyzny, więc dla upamiętnienia jego towarzysze broni stawiają w miejscu jego śmierci prosty kamienny krzyż…

Opis na podstawie: sedlonov.polom.sweb.cz

Jeśli ta historia jest prawdziwa, to umieszczona obok krzyża tabliczka z tekstem „Krzyż pokutny, stawiany przez zabójcę na miejscu zbrodni” jest całkowicie błędna…


Co więcej, podczas wyszukiwania informacji o tym kamiennym krzyżu wielokrotnie napotykałem opis, że jest to „Czarny Krzyż”. Wydaje mi się, że jest to również błędne. Patrząc na stare mapy, wspomnianą wyżej katastralną z 1848 roku:

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

jak też i topograficzne z 1846 roku i 1934 roku:

źródło map: deutschefotothek.de

wynikałoby z nich, że Czarny Krzyż (Das schwarze Kreuz) stał na krzyżówce dróg obok obecnego słupka granicznego III/127 – po czeskiej stronie przejścia Olešnice (Čihalka) – Duszniki Zdrój (w okolicy miejsca oznaczonego czerwoną strzałka na zdjęciu):

 

Kamienny krzyż przy linii granicznej znajduje się od tego miejsca około 200 metrów dalej. Dlatego najbardziej prawdopodobna wydaje mi się jego nazwa znaleziona na czeskim portalu – Szwedzki Krzyż.


 

F III czyli granicą na Orlicę jeszcze raz

W czerwcu 2016 roku we wpisie „Granicą na Orlicę” przedstawiłem swoją przygodę ze ‚znalezieniem’ XVII-wiecznego kamienia granicznego.

Przez kilka następnych tygodni starałem się w domu znaleźć jak najwięcej dostępnych informacji na temat tego kamienia. Zacząłem od tego co miałem już ‚pod ręką’ na fotografiach czyli wyrytych na kamieniu inskrypcji. Znalazłem informację, że oznaczenie „F III” na słupku może być inicjałami Ferdynanda III Habsburga.

Nie mogłem dokopać się jakiejkolwiek wzmianki jakie mogło być powiązanie tego króla z widoczną na kamieniu dokładną datą 6  (albo 16) września („SEPTEMBRIS”) 1636  roku oraz miejscem gdzie ten kamień się znajduje. Czytając historię tych ziem wywnioskowałem, że tym czasie granicy tutaj nie było, gdyż hrabstwo kłodzkie podlegało bezpośrednio czeskiemu monarsze (a więc Ferdynandowi III, który wtedy panował). Ale jeśli granica wtedy nie istniała to skąd kamień z taką inskrypcją tutaj – jak na razie dla mnie wielka zagadka.

Na dole kamienia wyryte jest rzymski numer 7 („VII”):

Jeśli jest to numer kolejny kamienia oznacza to, że takich kamieni było co najmniej siedem.

Na jednej z czeskich stron internetowych znalazłem krótką wzmiankę, że jeden z kamieni z inicjałami Ferdynanda III stał kiedyś przy Masarykowej Chacie i został przeniesiony do muzeum w Destnej. Dołączone było też takie zdjęcie:

źródło obrazka: orlickehory.net

Zdjęcie jest dość kiepskiej jakości, jednak po powiększeniu zdołałem odczytać inskrypcje na nim:

Na samym dole wyryte jest rzymskie 15 (XV), a to by oznaczało, że tych kamieni było co najmniej piętnaście. 🙂

Kamienie ponumerowane oznaczają jakieś terytorium. Ale jak wspomniałem wcześniej wyczytałem, że granicy (terytorium panowania Ferdynanda III) w tym czasie wtedy tu nie było.  Zagadka staje się dla mnie coraz większa.

Na tym etapie skończyła się moja analiza ‚fotograficzna’ kamienia z 1636 roku. I na tym bym poprzestał, gdyby nie to, że w międzyczasie przy zupełnie przy innej okazji natrafiłem na stare mapy katastralne Czech z początku XIX wieku. Na tych mapach poopisywane zostały oznaczenia kamieni na granicach m.in. z Królestwem Prus. Jak się okazało opisy „F III” na tych mapach też się znajdują!

Pierwsze co zrobiłem to sprawdzenie na mapie lokalizacji kamienia nr 7, który znalazłem – po skalibrowaniu lokalizacja zgadzała się wręcz co do metra.Byłem zadziwiony dokładnością tych map katastralnych sprzed prawie 200 lat.

I tak po przeglądnięciu całej granicy na mapie miałem dane gdzie były kamienie Ferdynanda III od numeru 1…

do numeru 15 (który na mapie jest w miejscu koło obecnej Masarykowej Chaty).

Ponieważ tego typu rzeczy są dla mnie niczym innym jak wodą na młyn, przy pierwszej wolnej chwili pojechałem ponownie w Góry Orlickie… tym razem zaopatrzony w całą serię map i koordynatów 😀 A nuż coś znajdę, choć nie obiecywałem sobie wiele.


Granicą na Orlicę od północy – sierpień 2016

W pierwszej kolejności postanowiłem sprawdzić ‚w praktyce’ skalibrowaną XIX-wieczną mapę katastralną ze znanym mi już miejscem, czyli kamieniem F III numer VII. Test mapy został zaliczony pozytywnie, kamień ciągle na swoim miejscu tak jak przed trzema miesiącami:

Niesamowita to frajda być ‚nawigowanym’ przez tak starą mapę, która poprowadziła ‚jak po sznurku’.

Spędziłem prawie cały dzień na tej zabawie idąc od punktu do punktu i przeszukując za każdym razem każdy skrawek ziemi w promieniu kilkunastu metrów od zaznaczonej na mapie lokalizacji każdego z kamieni „F III”.  Tak jak wspomniałem nie spodziewałem się za wiele, jednak w jednym przypadku…

Docieram w pobliże lokalizacji kamienia „F III” numer  9.

Ze skalibrowanej mapy wynika mi, że mam „pięć metrów do celu”. I wtedy:

Po otoczeniu widać, że kamień numer 9 (VIIII) ktoś odnalazł i odsłonił (albo ‚uporządkował’)  chyba całkiem niedawno.

Więcej niespodzianek tego dnia nie było. Jednak ciągle wierzę, że któryś z pozostałych kamieni „Ferdynanda III” z 1636 roku ciągle czeka na ponowne ujrzenie światła dziennego.


źródło map: archivnimapy.cuzk.cz

Hořečky

Wpis utworzony 17 czerwca 2016 roku, zaktualizowany został 20 sierpnia 2016 roku.


Szosa pomiędzy przełęczą Polskie Wrota a Zieleńcem na sporym odcinku przebiega tuż obok granicy polsko-czeskiej. Ta droga jest jednocześnie zwana ‚asfaltowym koszmarem’ Głównego Szlaku Sudeckiego (szlak poprowadzony jest wzdłuż tej drogi przez prawie12 kilometrów!).

Przy jednym z zakrętów koło jednego z dwóch miejsc parkingowych na tej trasie, można dostrzec niepozorną łąkę.

źródło mapy: statnihranice.cz

Ta półhektarowa łąka leży już za granicą po stronie czeskiej (50°22’21.0″N, 16°21’50.0″E). I jest ona jednym z najmniejszych rezerwatów przyrody w Czechach (ma dokładnie 0,57ha).

źródło mapy: mapy.cz

Rezerwat leży na wysokości 820-832m n.p.m. i nosi nazwę Hořečky. Nazwa rezerwatu pochodzi od czeskiej nazwy rośliny Hořeček mnohotvarý český, po polsku Goryczuszka czeska (łac. Gentianella bohemica). Jest to bowiem największe stanowisko tej bardzo rzadkiej rośliny w Czechach i w całych Sudetach. Na łące Hořečky znaleziono również kilka innych chronionych gatunków, m.in.: Podkolan zielonawy (Platanthera chlorantha); Arnika górska (Arnica montana L.).

 


Rezerwat „Kwiecista łąka – Hořečky” – Wiosna

Pierwsza moja wizyta na tej łące miała miejsce w maju. I od tej chwili wiem, że przy każdej okazji przejazdu tą drogą nie omieszkam zatrzymać się tutaj chociaż na chwilę (tym bardziej, że jest parking). Jestem przekonany, że w każdym miesiącu od wiosny do jesieni łąka ‚zaoferuje’ coś innego dla oka.

 


Rezerwat „Kwiecista łąka – Hořečky” – Lato

Kolejna okazja zobaczenia „co nowego rośnie na łące” nadarzyła się w sierpniu.

 


Fragmenty tekstu na podstawie: tablica informacyjna przy rezerwacie.