Granica opactwa broumowskiego – Starostín

W 2018 roku nie zapominam o kontynuacji poszukiwań śladów starych oznakowań granic dóbr opactw i zakonów w Sudetach. Na pierwszy tegoroczny strzał w tym ciekawym dla mnie temacie pada Starostín – niewielka miejscowość na granicy polsko-czeskiej.

Warto na początek wspomnieć o dokumencie „Das Braunarer Urbarium” sporządzonym w latach 1676-1677 przez administratora dóbr Broumova, Johana Georga Hesseliusa. Do tego zbioru dołączone są 24 tzw. mapy wizualne, które sam Hesseliusz namalował. Jedna z nich obejmuje dzisiejszą miejscowość Starostín (Neusorge). Na tym obrazku Hesseliusz umieścił pewne znaki (byc może graniczne) przy namalowanym potoku, którego przebieg pokrywa się z dzisiejszą granicą.

źródło ilustracji: muzeum.broumovsko.cz

Dużo bardziej szczegółowych informacji dostarczają mapy wojskowe z lat 1836-1852. Na granicy na północ od miejscowości Starostín oznaczono kilka punktów z opisem typowym dla granic opactwa broumowskiego. Granica ta bowiem była oznaczana trzyliterowym monogramem. Pierwsza litera była inicjałem imienia opata w czasach postawienia kamienia/znaku granicznego a dwie kolejne litery ‚AB’ były skrótem od „Abbas Brzevnovensis” czyli „Opat Brzewnowa” (*).

(*) – Opactwo w Broumowie było prepozyturą opactwa w Brzewnowie, stąd interpretacja historyków liter ‚AB’ jako ‚Abbas Brzevnovensis’ (Opat Brzewnowa) a nie ‚Abbas Braunensis’ (Opat Broumova).

 

źródło mapy: oldmaps.geolab.cz

 

Pierwszy ze znaków granicznych opactwa – „OAB 1732” został zaznaczony tuż obok drogi biegnącej przez miejscowość.

źródło mapy: oldmaps.geolab.cz

Mapa katastralna z XIX-wieku podaje bardziej dokładne umiejscowienie tego znaku. Wygląda na to, że jest to w miejscu, gdzie granica odchodzi od koryta potoku.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Porównując starą mapę katastralną z dzisiejszą wychodzi mi, że lokalizacja znaku granicznego opactwa jest jakieś … 100 metrów (!) od dzisiejszego dawnego drogowego przejścia granicznego Golińsk-Starostin. Nie muszę dodawać, że przez te przejście przejeżdzałem już kilkadziesiąt razy wielokrotnie się zatrzymując na dłuższą bądź krótszą chwilę. Tak to jest – najciemniej pod latarnią, dotychczas byłem zupełnie nieświadomy, aby sprawdzić czy stary znak graniczny opactwa stoi ‚o rzut beretem’ od przejścia 🙂


Zaskoczenie moje było tym większe, kiedy okazało się, że ten stary znak graniczny opactwa faktycznie istnieje do dzisiaj. Dokładnie przy słupku granicznym obecnej granicy polsko-czeskiej nr 223/7B, w miejscu wskazywanym przez starą mapę katastralną (50°38’22.5″N, 16°13’15.0″E).

 

Na kamieniu granicznym po stronie czeskiej wyryty jest monogram O.A.B. oraz poniżej widoczny jest ryt brzewna – symbolu opactwa. Wykutej daty nie widać, z daty podanej na mapach (1732) można wywnioskować, że monogram jest skrótem od: „Otmar Abbas Braunensis”.

 

 

Na kamieniu od strony polskiej widać zarysy jakby wykutego herbu.

Po powrocie próbowałem znaleźć trochę więcej szczegółow na temat tego kamienia, szczególnie co miałby przedstawiać wykuty po stronie polskiej herb. Niestety jedyna istotna informacja, na którą natknąłem się to wpisanie tego kamienia granicznego (o wymiarach 48 x 36 x 24 cm) do rejestru zabytków czeskich w 1994 roku. Jest to notabene jedyny kamień graniczny opactwa broumowskiego znaleziony przeze mnie w tymże rejestrze.

 


Zachęcony ‚odkryciem’ zabytkowego kamienia granicznego sto metrów od przejścia, postanowiłem ‚iść za ciosem’ i sprawdzić los pozostałych kamieni granicznych oznaczonych na starych mapach. Kolejnym z nich był kamień oznaczony „PAB 1838” (i przy okazji drugi obok niego zaznaczony jako „H.B. 1787”.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Lokalizacja kamienia „PAB 1838” wychodziła dokładnie w miejscu dzisiejszego słupka „III/223A” na granicy polsko-czeskiej. Nie znalazłem jednak w tym miejscu żadnych śladów starego kamienia granicznego.

Podobnie z sąsiednim kamieniem „H.B. 1787” – po nim też ani śladu. Dalsze sprawdzenie istnienia kolejnych zaznaczonych starych kamieni granicznych zostawiam sobie na następny raz. Planowane ’15 minut postoju’ zamieniło się w dwie godziny, poza tym dalsze przejście wzdłuż granicy wymagałoby już lepszego ubioru i butów niż miałem na sobie.


 

Reklamy

IAG/IHS 1727 – Chełmsko Śląskie

Kiedy jedzie się do tzw. Worka Okrzeszyńskiego w Sudetach nie da się nie przejechać przez leżące u jego wrót Chełmsko Śląskie.

A kiedy stoi się na rynku w Chełmsku Śląskim, aż trudno uwierzyć, że jest to centralna część… wsi. Chełmsko Śląskie utraciło bowiem tuż po drugiej wojnie światowej prawa miejskie, które posiadało od XIII wieku.

Przed drugą wojną światową Chełmsko Śląskie, nazywane wtedy Schömberg, było znane daleko poza swoim regionem z tkactwa oraz z wyrobu niezwykłej kiełbasy wędzonej na jodłowych szyszkach. Warto wspomnieć też, że w owym czasie z racji swojego usytuowania pomiędzy Krzeszowem i Skalnym Miastem był to też ośrodek turystyczny z bazą noclegową i gastronomiczną. W czasach Polski Ludowej wszystko to się urwało – Chełmsko Śląskie, zdegradowane do rangi wsi stało się tylko reliktem dawnej przeszłości.

Z okresu XVIII-wiecznej świetności miasteczka jako centrum tkactwa pochodzi najbardziej dzisiaj znany zabytek Chełmska Śląskiego – „Domy Dwunastu Apostołów” – zespół drewnianych domów z 1707 roku zamieszkałych dawniej przez tkaczy. Obecnie zachowało się 11 domów, dwunasty zwany „Judaszem”, spłonął w latach 50-tych XX w.

Wszystkie te domy, zwane również „Domami Tkaczy” od strony ulicy łączy rząd drewnianych podcieni.

Udaję się do domu z numerem 17 – znajduje się tutaj kawiarnia „u Apostoła”. Gospodarz – pan Adam Antas jest osobą, którego pasja historyczna związana z okolicą i dawnym miasteczkiem nie pozwoli zapomnieć o świetności Chełmska Śląskiego w przeszłości.


W kawiarence siadam przy kawie oraz kultowym już cieście zwanym ‚Bombą Apostołów’.

Udaję się najpierw na tył domku – do ogrodu. W ogrodzie bowiem znajduje się, uratowany przez pana Adama jeden z granicznych słupków zakonnych. Piszę świadomie ‚zakonnych’, gdyż słupek ten jest unikatowy w skali wszystkich znanych zachowanych – ma bowiem podwójne oznaczenia – cysterskie oraz jezuickie.

Część ‚cysterska’ słupka to napisy „IAG 1727” będące skrótem od (Innocentius Abbas Grissoviensis) – określały one teren klasztoru krzeszowskiego zarządzanego w roku 1727 przez opata Innocentego Fritscha.

Po stronie ‚jezuickiej’ tego kamienia wyryto „IHS 1727 RSSJ”.

Napis IHS z krzyżem nad literą ‚H’ jest godłem jezuitów, natomiast ‚RSSJ’ to skrót „Residentia Schatzlariensis Societatis Jesu” – domu Towarzystwa Jezusowego w Zaclerzu (Žacléř).

Dodam jeszcze, że ten kamień graniczny jest szerszy (ok. 1.5 razy) od innych słupków cysterskich, które dotychczas widziałem i opisałem.

Na szczycie słupka wyryto litery „IG”…

… oraz numer 517 – związany z nową numeracją granicy pod koniec XIX-wieku.

Cyfra 517 pozwala na określenie oryginalnego położenia tego kamienia granicznego – znajdował się on w charakterystycznym załamaniu granicy koło wierzchołka góry Bogoria.

źródło mapy: amzp.pl

 

Napisy znajdujące się na tym kamieniu zostały przerysowane na mapę katastralną z 1840 roku, w miejscu usytuowania przy Górze Bogoria.

źródło mapy: archivnimapy.cuzk.cz

Oryginalna lokalizacja kamienia z Chełmska Śląskiego jest w punkcie dzisiejszej granicy polsko-czeskiej przy słupku III/258.


Z panem Adamem przedyskutowałem (właściwie głównie słuchając) prawie dwie godziny. W międzyczasie zaglądałem ponownie dwukrotnie do ogródka domu tkaczy nr 17. Aby tradycji stało się zadość zamoczyłem ręce w źródełku bijącym przy ogrodzie…

… po jakimś czasie ponownie idę do ogródka aby zobaczyć fragment XIX-wiecznego innego kamienia granicznego z napisem ‚FR’ (Fredericus Rex (?)).

Pomimo, że popołudnie spędziłem nietypowo jak dla siebie czyli siedząc w kawiarni, nie spodziewałem się, że będzie to tak ciekawa i interesująca wizyta.

Na pewno tu powrócę. Nie przeglądnąłem wszystkich starych pocztówek Chełmska w albumie pana Adama 😉


Neuhauser [zn.]

Jestem na południowo-wschodnim krańcu tzw. „Worka Okrzeszyńskiego”. Właśnie przeszedłem zalesiony odcinek granicy polsko-czeskiej nr III/247, którego „tajemnice” opisałem w osobnym wpisie. Przy słupku granicznym III/248, gdzie granica zmienia przebieg o 90 stopni dostrzegam, że może być szansa na jakiś widok nieopodal.
Idę więc jeszcze kawałek wzdłuż granicy i nie myliłem się. Docieram bowiem na skraj lasu w pobliżu wierzchołka wzniesienia Bijakowa gdzie otwiera się widok na Góry Jastrzębie.

W drugą stronę widok trochę ograniczony na południowy skrawek Worka Okrzeszyńskiego z przebijającymi na horyzoncie Karkonoszami.

Na dziś wędrówki wzdłuż granicy polsko-czeskiej starczy. Powracam na zakręt granicy przy słupku III/248 i kieruję się na północ w stronę niewielkiej doliny ciągnącej się równolegle do granicy kilkaset metrów od niej. Ciekawi mnie bowiem szalenie czy w tej dolince ‚na krańcu Sudetów’ znajdę jeszcze ślady niedawnego całkiem osadnictwa – niewielkiego przysiółka Neuhauser.


źródło mapy: amzp.pl

Na mapie widać, że osada Neuhauser składała się z zaledwie kilku domów. Zdjęcie lotnicze z 1952 roku pokazuje, że dwa z nich jeszcze stały.


źródło zdjęcia lotniczego: kontaminace.cenia.cz

Na zdjęciu lotniczym widać również, że aż do samej granicy ciągnęły się pola bądź pastwiska (oraz szeroki pas graniczny…). Dzisiaj to wszystko porasta gęsty las:


źródło zdjęcia satelitarnego: google.com

Jestem w miejscu, gdzie na zdjęciu lotniczym z 1952 roku widać dom po lewej stronie (50°36’57.0″N, 16°2’32.0″E).

Zastanawiam się, czy to ten dom został uwieczniony na jedynym przedwojennym zdjęciu przysiółka Neuhauser, jakie znalazłem…

źródło zdjęcia: dolny-sląsk.org.pl

Kilkanaście metrów od dzisiejszej leśnej drogi można dostrzec pozostałości murów domu.


Prawie naprzeciw tych zachowanych resztek domu, po drugiej stronie drogi stoi krzyż.

Wyryta inskrypcja na krzyżu mówi, że został on postawiony w 1913 roku.

Przejmująca jest górna część tego przydrożnego krzyża z pozostałościami  kończyn dawnej figury Chrystusa.

Rzekłbym, że mógłby to być to swoisty symbol dawnego przysiółka Neuhauser.

 

Na załączonej powyżej przedwojennej mapie, która jest z 1898 roku zauważam zaznaczony inny przydrożny krzyż, który umiejscowiony jest po drugiej stronie dawnego przysiółka. Ruszam więc w górę dolinki zobaczyć czy ten krzyż zachował się do dzisiaj.

Po drodze mijam jeszcze jedne ruiny po dawnym domostwie.

To zapewne resztki studni…

Krzyża z mapy z 1898, nie dostrzegłem w miejscu zaznaczonym na niej ale kilkadziesiąt metrów dalej, na rozdrożu dróg (50°36’55.0″N, 16°03’02.5″E). Krzyż ten nie ma żadnych inskrypcji, ale wygląda na stary. Zresztą skąd inaczej by się wziął w takim miejscu, w środku lasu ‚na końcu świata’? Można więc założyć, że to ten z mapy (może był przestawiony np. po wojnie).


Mała niespodzianka czekała na końcu dolinki. W miejscu gdzie kończyła się droga leśna wybudowany został „punkt czerpania wody” na strumieniu płynącym przez dawny przysiółek.

Tuż obok tego małego zbiornika wodnego wybudowana została wiata, jest miejsce na ognisko i mały zapas opału. Czego jak czego, ale takiego miejsca odpoczynku  ‚na końcu Sudetów’ się nie spodziewałem. Tym bardziej, że nie ma tutaj szlaków, a miejsce wypoczynku nie jest widoczne z najbliższego zielonego szlaku granicznego.


 

Krzeszów – opactwo

W drodze do Skalnego Miasta postanowiłem zrobić krótki przystanek w Krzeszowie, aby pokazać synowi tutejsze opactwo. Byłem tutaj już kilka razy, ale tym razem po raz pierwszy dopisała mi pogoda (zresztą nietypowa jak na grudzień) oraz, co ciekawe, całkowita cisza – nie było nikogo…
Pierwsze pytanie syna brzmiało: ‚Ile osób mieszka w Krzeszowie?’, moja odpowiedź brzmiała: ‚Ta wieś ma 1600 mieszkańców’. Właściwie, to więcej już się nie pytał 🙂


Po wejściu na teren opactwa od razu widać, że w otoczeniu dominuje przede wszystkim stojący w centralnym miejscu kościół klasztorny. Jest to do budowla zaliczana do najwyższej klasy zabytków baroku w skali europejskiej i światowej.


Budowla jest jedną z większych, jak nie największa w całej okolicy. Wieże kościoła mają wysokość 71 metrów i są widoczne w wielu bliższych i dalszych okolicznych szczytów.

Ogromu budowli kościoła, świadczy fakt, że umieszczone na szczycie wież figury aniołów – geniuszy mają po 2.5 metra wysokości!

Dekoracje na fasadzie kościoła zawierają napisy. Są one o tyle ciekawe, że treść napisów to również tzw. chronostychy.

chronostych – sposób zapisywania dat rocznych w okresie baroku. Jest rodzaj łamigłówki wykorzystującej fakt, że w alfabecie łacińskim litery I, V, X, L, C, D, M pełnią jednocześnie funkcje cyfr rzymskich. Do zapisania w ten sposób daty używano cytatów z Pisma świętego lub wierszy. Aby odczytać datę, należy zsumować wartości liczbowe liter będących jednocześnie cyframi. Dla ułatwienia litery te wyróżniano odmiennym modułem.

fragment na postawie: wikipedia.org

Posłużę się dla przykładu tekstem w centralnej części fasady umieszczonym na wysokości ok. 22 metrów poniżej figury Niepokalanej (Immaculata).

Napis brzmi:


DoMus aVrea InCarnatI et nobIs natI regIs qVI est ChrIstVs IesVs
(dom złoty dla wcielonego i narodzonego nam króla, którym jest Chrystus Jezus)

Wyróżnione litery należy zsumować jako cyfry rzymskie. W tym przypadku suma daje liczbe 1733.

Po lewej stronie centralnej części fasady scena zwiastowania oraz napis:

aIt gabrIeL eI aVe gratIa pLena eCCe ConCIpIes et parIes et fILIVs aLtIssIMI VoCabItVr
(rzekł Jej Gabriel: witaj Łaski pełna, oto poczniesz i porodzisz i Synem Najwyższego zostanie nazwany)

Prawa strona centralnej części fasady to scena nawiedzenia z napisem:


aIt gabrIeL eI aVe gratIa pLena eCCe ConCIpIes et parIes et fILIVs aLtIssIMI VoCabItVr
(rzekł Jej Gabriel: witaj Łaski pełna, oto poczniesz i porodzisz i Synem Najwyszego zostanie nazwany)

Ostatni z napisów znajduje się pod krucyfiksem w grupie Trójcy Św. około 40 metrów nad ziemią.


pro peCCato MortVVs est IVstVs pro InIVsto Vt nos offeret Deo
(zmarł za grzech, sprawiedliwy za niesprawiedliwego, aby nas oddac Bogu)

Wyróżnione litery we wszystkich napisach na fasadzie po zsumowaniu jako cyfry rzymskie dają liczbę 1733

W historii opactwa cystersów w Krzeszowie data 1733 uwieczniona na chronostychach to rok zakończenia budowy swiątyni.

 


Weszliśmy z synem do wnętrza świątyni.

„Wymiary budowli sa imponujące. Sam kościół ma długość 80,55 m wewnątrz, a zewnętrznie ok. 86 m. Razem z mauzoleum (24,20 m) i kaplica Marii Magdaleny (13,40 m) zewnętrzna jego długość to 118,15 m. Wysokość zewnętrzna do kalenicy dachu to 35 m. Wewnątrz świątyni szerokość nawy miedzy kaplicami bocznymi wynosi 29,15 m, zaś szerokość transeptu 48,8 m. Wysokość nawy mierzona do szerokich gzymsów kończących pilastry miedzy bocznymi kaplicami to ok. 15 m, wysokość sklepień w gurtach to 21,64 m a w wysklepkach do 23,34 m. Na skrzyżowaniu z transeptem wysokość nawy osiąga swa wartość maksymalna 25,70 m. Łączna kubatura kościoła, mauzoleum i kaplicy to a4 117 210 m3, przy czym na wnętrze świątyni przypada ok. 65 000 m3.”

fragment tekstu: Witold Papierniak – artykuł „Krzeszów – kościół Matki Boskiej Łaskawej”

 

 

 

Nad wsią Šonov

Do dawnej wsi Granicznik szedłem od strony czeskiej. Idę trochę naokoło przez las drogą. Zanim skręcę w stronę granicy przy drodze odsłania się widok na łąki nad wsią Šonov z Kotliną Broumowską i Górami Stołowymi w oddali (50°36’58.0″N 16°23’29.0″E).

Ponieważ będę tędy wracał, wpadam na pomysł, że w drodze powrotnej skrócę sobie drogę przez te łąki, podziwiając krajobraz.


Pod koniec dnia jestem z powrotem w tym widokowym miejscu. Jednak tym razem na łące pojawili się jej ‚użytkownicy’.

Jeden z nich uważnie się mi przygląda. Co powoduje zmianę oryginalnych planów powrotu skrótem przez łąki. 🙂

Idę dłuższą chwilę jej skrajem, jestem cały czas bacznie obserwowany. Jednak decyduję na powrót na monotonną drogę leśną.

W górnej części wsi Šonov, w miejscu gdzie miał się skończyć mój ‚skrót przez łąki’ taka oto informacja:

Chyba jednak ostudzę na przyszłość swoje pomysły łażenia na skróty…