Między Gostkowem i Nagórnikiem…

Jak ja dawno nie chodziłem po Pogórzu Wałbrzyskim… ponowna okazja nadarza się na jesieni 2019 roku. Kilka miesięcy wcześniej otrzymuję jako jeden z pierwszych ‚łamiącą wiadomość’ (czyli po angielsku ‚BREAKING NEWS’) od pana Mariana, który zlokalizował kilka nieznanych wcześniej kamieni granicznych opactwa krzeszowskiego. Mogę śmiało napisać ‚nieznanych’, gdyż nigdzie, ani w specjalistycznych publikacjach ani w internecie wcześniej nie było ŻADNEJ wzmianki na ich temat. Takiej informacji nie mogę zignorować, i natychmiast (czyli prawie pół roku po otrzymaniu wiadomości) 🙂  muszę pojechać zobaczyć nowe ‚znaleziska’.

Od pana Mariana otrzymuję namiary w którym miejscu znalazł on dwa kamienie graniczne z inskrypcjami opactwa krzeszowskiego. Okazuje się to być okolica pomiędzy miejscowościami Gostków i Nagórnik. Na przedwojennych mapach widać, że szły tutaj trzy granice. Przebieg granic naznaczonych przeze mnie na czerwono na mapie z 1936 roku nie zmienił się do dzisiaj – obecnie w punkcie trójstyku zbiegają się granice powiatów: kamiennogórskiego, wałbrzyskiego oraz jaworskiego. Lub w podziale administracyjnym samych miejscowości jest to trójstyk administracyjny wsi: Gostków, Nagórnik, Sady Górne.

źródło mapy: amzp.pl


Gostków

Miejscem startu i mety jest wieś Gostków Wóz parkuję koło dawnego pomnika ofiar I wojny światowej.

Piszę ‚dawnego’, gdyż na przedwojennym zdjęciu pomnika widać, że był on zwieńczony krzyżem, a na całej przedniej ścianie widniały nazwiska poległych. Dzisiaj nazwisk praktycznie już nie widać…

źródło zdjęcia: polska-org.pl

Na drugim planie przedwojennego zdjęcia pomnika widać stojący w Gostkowie kościół ewangelicki, który można znaleźć na wielu innych starych widokówkach.

źródło zdjęcia: polska-org.pl

Obecnie po kościele ewangelickim ostała się tylko wieża bez hełmu oraz pozostałości ścian z wnękami okiennymi.

Ruszam żółtym szlakiem turystycznym. Ciekawostką jest to, że na szlaku przy ruinach kościoła widnieje znak ‚zakaz ruchu pieszych’ 🙂 I jak tu iść, no jak?


Na granicę….

Po opuszczeniu wsi Gostków zaczynają się widoki, które lubię. W nocy spadł śnieg, co przy dodatniej temperaturze oznacza nic innego niż to, że mam spodziewać się błota.

Docieram na Przełęcz Pojednania. Stoi na niej tzw. Pomnik Zgody z wykutymi kierunkami na Gostków i Nagórnik. Pomnik ten postawiono w 2002 roku w miejscu dawnego kamiennego obelisku z 1781 roku, który upamiętniał zakończenie sporu pomiędzy dwoma włascicielami gruntów dochodzących do tej przełęczy. Data zakończenia sporu została również wykuta na współczesnym pomniku wraz z datami 1945 oraz 2002.

Widok z przełęczy, oj faktycznie dawno nie byłem w tych rejonach.

Na przełęczy odbijam od szlaku i idę wzdłuż granicy obecnych powiatów. Granica biegnie miedzą pomiędzy polami.

Odbijam wzdłuż granicy na błoto po kostki na polu. Ale to absolutnie mi nie przeszkadza mając przed sobą takie widoki. 🙂

Zbliżenie na Gostków, z którego ruszyłem.

Natykam się na pierwszy znak graniczny wykuty na kamieniu polnym. Co więcej, cała linia granicy tutaj to sporej wielkości wał usypany z kamieni. Najprawdopodobniej przez dziesiątki lat usypywano na granicy kamienie zebrane z pół. Zebrało się ich całkiem sporo…

W miejscu trójstyku nie zauważam niczego szczególnego. Przeszkadza trochę śnieg, który napadał przez noc. Stwierdzam, że idę wzdłuż granicy bezpośrednio do miejsca, w którym powinien się znajdować pierwszy kamień graniczny odnaleziony przez pana Mariana. Niestety, po dotarciu okazuje się, że robotę ‚ułatwili’ mi robotnicy leśni, którzy prześwietlali las z samosiejek. Wszystkie choinki, które wycięli złożyli oni dokładnie na ‚pasie granicznym’. Sterty drzewek sięgają prawie dwóch metrów. Próba odsłonięcia w pojedynkę pierwszych metrów kwadratowych granicy w pobliżu odkrytego kamienia granicznego okazała się zadaniem niemożliwym do skończenia w czasie krótkiego listopadowego dnia. Dałem sobie spokój i zastanawiałem się jak to będzie wyglądało w miejscu drugiego kamienia granicznego. Zdegustowany idę dalej. Okazuje się, że linia granicy wkracza w niedostępną strefę lasu. Gęstość chaszczy powoduje, że odbijam od granicy i idę na skraj pola i lasu.

Moją frustrację z porażki zobaczenia pierwszego z kamieni granicznych rekompensują widoki Pogórza Wałbrzyskiego.

W oddali dostrzegam radar meteorologiczny na górze Poręba.

Widok na osadę Figlów i dalej kościół w Sadach Dolnych.

Widoki pomimo niewyraźnej pogody jak dla mnie całkiem całkiem. Wracam na linię graniczną. Zauważam kamień z wykutym granicznym krzyżem.

Linia granicy jest wyraźna. Widać to po niwelacji terenu wzdłuż granicy. Być może dawniej biegła tędy droga.


A.E.R. F.V.E 1731 / I A (G) 1731

Docieram do miejsca, w którym powinien znajdować się drugi ze znalezionych przez pana Mariana kamieni granicznych (50°51’33.5″N, 16°06’47.5″E). Odnajduję go po dłuższej chwili przygnieciony pod konarem sporego drzewa. Nie mam łatwo dzisiejszego dnia.

Udaje mi się odchylić nieco konar. Dostrzegam pierwsze inskrypcje na kamieniu. To na pewno ten, którego szukałem.

Po uciążliwej walce z odsunięciem konara drzewa mogę się w końcu dostać do drugiej strony kamienia. Pora na rozbicie obozu i ‚wykopki’, czyli odsłonięcie całości inskrypcji znajdujących się na tym kamieniu.

Na kamieniu granicznym od strony terenów należących do Sadów Dolnych widnieje inskrypcja:

A.E.R.

F.V.E

1731

Monogram literowy z dużym prawdopodobieństwem jest inicjałem od „Anna Eleonora Reibnitz Freyin von Eben” – właścicielki m.in. Sadów Górnych w wykutym roku.

Druga strona kamienia jest równie ciekawa. Widoczne są na nim wykucia:

I A

1731

Ponieważ na drugim kamieniu, tym którego nie widziałem bo był pod stertą choinek były identyczne wykucia, z tą różnicą że napis brzmiał „I.A.G 1731”. Można więc z pewnością przyjąć, że i na tym kamieniu była wykuta litera ‚G’, która z upływem czasu zatarła się.

Napis „I.A.G” oznacza nic innego niż skrót od skrótem od (Innocentius Abbas Grissoviensis) – określały one teren klasztoru krzeszowskiego zarządzanego w wykutym roku przez opata Innocentego Fritscha.

Zachowało się kilka kamieni granicznych z czasów opata Innocentego Fritscha, jednak dodatkowego ‚smaczku’ daje fakt, że kamień na tej granicy wraz z tym, którego nie ‚odkopałem’ spod choinek są JEDYNYMI stojącymi ciągle w swoim oryginalnym miejscu!

 

Wracam z powrotem na Przełęcz Pojednania. Powrót do Gostkowa planuję przejść nowo wytyczonym czarnym szlakiem, z pewnymi odchyleniami, czyli wzdłuż linii granicznej 🙂 Niczego interesującego jednak nie napotykam.


Kokosz

Najwyższy punkt czarnego szlaku turystycznego z Przełęczy Pojednania do Gostkowa następuje pod wzniesieniem Kokosz. Ponieważ szlak idzie drogą między polami, odsłania się widok w kierunku południowym.

W oddali widać całe pasmo Gór Suchych od Waligóry aż do masywu Lesistej Wielkiej.

Na bliższym planie dominuje Trójgarb z widoczną nowo wybudowaną wieżą widokową. W dole Gostków, do którego zmierzam zakończając kolejne w tym roku ‚wykopki’. 🙂


Podziękowania dla Mariana Gabrowskiego – jego opracowanie o kamieniach granicznych na granicy między Nagórnikiem i Gostkowem jest dostępne pod tym linkiem.


 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s