Lucynka

Na zielonym szlaku od Sokolca do schroniska „Sowa”.

Kilka metrów od szlaku w zaroślach dostrzec można betonową płytę (50°39’58.0″N 16°28’52.5″E). Podchodząc bliżej …

… na płycie z prawej strony gryf pomorski i napis Szczecin,

z lewej natomiast herb z nieczytelnym napisem.

Z otrzymanej informacji od pana Majeranowskiego (dziękuję Marek!) jest to herb Bytomia.

Skąd taka płyta z herbami dwóch miast w tym miejscu?

W internecie znalazłem bardzo ogólne wzmianki o szczecińskim zakładzie pracy, który dzierżawił do lat siedemdziesiątych XX wieku domem wczasowym „Lucynka” tuż obok. Domem, który był przejętym w czasach Polski Ludowej na potrzeby wczasów pracowniczych, przedwojennym schroniskiem „Müllermaxbaude”.

Na początku 2016 roku dostałem informację od pani Eulalii, która prowadziła ‚ośrodki wczasowo-kolonijne’ na tym terenie o owych czasach:

„Za czasów PRL domy poniemieckie były „własnością” gminy i zarządzane przez FWP (Fundusz Wczasów Pracowniczych). Obiekty były oddawane w dzierżawę zakładom pracy z całej Polski. Domy wczasowe: „Lucynka” (który był obok powyższej płyty z herbami), „Marysieńka” (obecne schronisko „Sowa”), „Zosieńka” były dzierżawione przez kopalnię Szombierki, a od roku 1980 przez Kombinat Ogrodniczy z Wrocławia (do roku 1987)…

W czasach PRL-u w obiektach kolonijnych popularne było zaznaczanie obiektów herbami miast. W czasach funkcjonowania domów wczasowych było więcej takich herbów: Bytom, Szczecin, Kraków, Bielsko Biała, Katowice…”

Serdecznie dziękuję pani Eulalii za skontaktowanie się ze mną i dostarczenie tych kilku cennych wyjaśnień.

 


Lucynka

Schronisko Müllermaxbaude było uznawane za jedno z najpiękniejszych schronisk w Sudetach. Założone przez Maxa Müllera, całkowicie przebudowane z dawnego domu tkackiego w połowie lat 20 XX wieku. Miejsce wyjątkowe z racji położenia i klimatu tutaj panującego. Max Müller był pasjonatem Gór Sowich, mieszkał we Wrocławiu, marzył o wybudowaniu schroniska w wyjątkowym miejscu w Górach Sowich. Udało się spełnić te marzenie budując wyjątkową budowlę w samym sercu Gór Sowich u podnóża Wielkiej Sowy niestety zmarł nagle 9 kwietnia 1938 roku w swoim domu we Wrocławiu. Wspominany jako bardzo sympatyczny i skromny człowiek. Po jego śmierci opiekę nad schroniskiem objął jego najstarszy syn Heinz Müller. Niestety po 1945 roku obiekt przejęła firma ze Szczecina. Zostawili ten niechlubny znak obok tego schroniska. Długo będzie on świadczył o jego właścicielach. Porzucili ten obiekt w początkach lat 70-tych,na pastwę szabrowników i wandali. Niczym wykorzystaną dziewkę.

źródło tekstu i fotografii: dolny-śląsk.org.pl

Dzisiaj po schronisku Müllermaxbaude (jak też i całej osady Eulenburg) zostały niestety już tylko wspomnienia. I resztki murów przejmowane przez las.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s